Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malowanie na Tkaninie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malowanie na Tkaninie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 marca 2017

Szafa mamy. Wiosenna bluzka i taka zwykła.




Do mojej szafy dołączyła wiosenna bluzka w liście. Jako, że moje zdolności artystyczne są równe, bądź bliskie 0, postanowiłam wykorzystać stemple. Nie, to nie jest fałszywa skromność. Nie potrafię rysować ani malować. Nawet proste drzewo, czy inna grafika to problem dla mojego mózgu i dłoni. Tak, potrafię zrobić wiele rzeczy, które gdzieś tam o sztukę mogą zostać posądzone, ale to raczej rzemieślnictwo. Wracając do tematu bluzki. Wszelkie moje doświadczenia z malowaniem i stemplowaniem tkanin zawarłam TUTAJ. Wykorzystałam farbę do tkanin. Wiem, że jest bardzo wytrzymała, bo w ten sam sposób i ten sam motyw wykorzystałam na TYM obrusie, który jest często prany. Mam wrażenie, że zupełnie nic nie stracił po tym czasie. Dodam, że był także namaczany w wybielaczu. Reasumując: uszyłam bluzkę z białej bawełny i ozdobiłam ją stemplami z liści. Koniec.






I jeszcze ta zwykła z tytułu. Biała miękka bawełna, krojona w całości z rękawami. Lubię. Chustę, mojej igły, można zobaczyć w poprzednim wpisie.



Serdecznie Was pozdrawiam i miłego popołudnia życzę.


niedziela, 29 czerwca 2014

Torba dla chłopaka.

Pierwsza torba chłopakowa uległa zagubienu. Powstała więc całkiem nowa torba chłopakowa. Torba z materiału wojskowego i zdobieniem w stopniu pułkownika ;-) 






"Pagon" przygotowałam metodą malowania i stemplowania na tkaninie. Jak powszechnie wiadomo ostatnio wszystko maluję i stempluję ;-) Pasek celowo przyszyłam na zewnątrz torby, nie wszywałam między podszewkę, a tkaninę zewnętrzną. Łatwo można go odpruć i przyszyć w nowym miejscu wydłużając w miarę potrzeby. Podszewka w kolorowe paski, żeby nie było tak całkiem serio serio. Myślę, że torba przyda się na letnie przygody :-)




Z wakacyjnymi pozdrowieniami


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Stemplowane tasiemki bawełniane.

Ostatnio często wykorzystuję do ozdabiania swoich prac bawełniane tasiemki własnej produkcji. Postanowiłam więc zrobić o nich oddzielny wpis. 



Jakiś czas temu wygrzebałam dziecięce pieczątki z szuflady. Zaczęło się od ozdabiania stempelkami szarych torebek papierowych. Później przypomniało mi się pewne DIY na samodzielne ozdobienie tkaniny za pomocą takich dziecięcych pieczątek. Zainteresowanych odsyłam na bloga Addicted to crafts. No i się zaczęło. Poniżej prezentuję moje własnoręcznie pocięte i ostęplowane tasiemki do ozdabiania prezentów i nie tylko. 




To była pierwsza seria stemplowanych tasiemek. Prosta, czarno-biała z odrobiną różu (różową farbę nakładałam małym pędzelkiem). Taśmy to zwykła bawełna pocięta na pasy. Takie surowe taśmy, ze strzępiącą się tkaniną mają, według mnie, duży urok prostoty. Najlepiej ciąć je ze skosu. Stempelki zrobione z użyciem farby do tkanin, o której rozpisywałam się TUTAJ. Oczywiście technika wymaga udoskonalenia, ale i tak mi się podobają ;-) Można też wykorzystać gotowe taśmy bawełniane. Wyglądają wtedy bardziej starannie i elegancko. Tę wersję możecie zobaczyć w kolekcji poniżej. To było drugie podejście do stemplowania tasiemek wzbogacone o kolejne pomysły.



Nowym pomysłem było użycie korków od wina jako stempli. Od razu napiszę, że korki z prawdziwego korka spisują się znacznie lepiej niż te z tworzywa. Wycięłam gwiazdkę i księżyc (tego nie wykorzystałam na tasiemkach). Fajnie wyglądają korki bez formowania, odciśnięte na tkaninie. Dzięki spękaniom i nierównej fakturze dają ciekawy odcisk kółek. 




Do czego ich używam? Jak wspomniałam, na blogu pojawiły się już kilka razy. Na początku myślałam tylko o tasiemkach ozdobnych do pakowania prezentów. Jednak te prezentowały się już na wielkanocnym koszyczku. Powstała też kartka z życzeniami, ozdobiłam nimi podkładki na stół i ręcznik do rąk dla gości. Pojawiły się na spodenkach i obrusie. Wkrótce muszę zrobić nowe, bo pozostały mi już niewielkie kawałki. 





Pozdrawiam serdecznie i dobrego tygodnia.



środa, 4 czerwca 2014

Tunika z rowerem.

Taka miała być tunika dla Niej. Szara, długa, z rowerem, koniecznie z kolorowymi kółkami. No to jest :-) Mamy teraz etap jazdy na rowerze i noszenia tunik do legginsów :-) Bluzeczka dobrze znosi pranie i jeszcze lepiej noszenie. Szycie ubrań wciąga mnie. Lubię patrzeć jak dzieci z radością je zakładają i nawet z dumą informują, że to mama uszyła :-) Wycięłam za duży dekolt dlatego obszyłam go pliską z dzianiny, tak sobie myślę, że fajnie wyszło :-) Rękawy i dół "na surowo" :-)




Pozdrawiam czerwcowo znad kolejnego garnka młodej kapusty ;-)


wtorek, 27 maja 2014

Prawie garsonka ;-)

Za komplecikami i zestawami nigdy nie przepadałam. Zarówno dla siebie jak i dla dzieci. Zazwyczaj je rozdzielam... A tu niespodzianka, sama taki popełniłam ;-) Pocieszam się jednak, że nie jest taki oczywisty i nawet razem wygląda ok. I nie planowałam szyć zestawu, samo wyszło :-)





Jak widać kolejna bluzeczka z szarej dresówki i kolejne malowanie na tkaninie. Wymarzona księżniczka i kwiaty. Do tego wymarzona, wirująca spódnica z koła, z wymarzonego materiału w kwiaty. I szczęśliwa dziewczynka :-) Zestaw po sesji został pieczołowicie złożony i odłożony do półki. Pierwsze oficjalne założenie nastąpi w czwartek, z okazji Dnia Mamy i Taty w przedszkolu. Tak ważne wydarzenie, że ubranko grzecznie czeka, choć nóżki tupią z niecierpliwości, a z ust ciągle pada pytanie: "To ile jeszcze dni?". 


wtorek, 13 maja 2014

Sesja :-)

Bluzeczki - tuniki. Lekkie, delikatne i zwiewne. Może to pod wpływem maja.  Może samego święta. Ten moment sakramentu, chyba każdego... chwila, uniesienie, czasem widziany jakby przez łzy, niewyraźnie. Prawie nieuchwytny, niezauważalny... moment. A później? Daje moc i odwagę. Siłę i wiarę w to, że można inaczej, że trzeba inaczej, bo już nic nie jest takie jak było.... Dziś pod wpływem Pierwszej Komunii, ale te myśli krążą mocno po głowie, bo byliśmy ostatnio na Chrztach, Ślubie i Komuniach. 


Dzień był bardzo dziwny, właściwie to pogoda była dziwna. Jak to ostatnio: świeciło słońce, za chwilę lało... To widać na zdjęciach. Cały czas ambitnie jadę na ustawieniach manualnych aparatu i czasem nie zdążyłam za światłem. Niektóre zdjęcia prześwietlone, inne trochę ciemne i wszystkie zbudowały wyjątkową, jak dla mnie, całość. Jestem na etapie wybierania zdjęć na ściany do naszego mieszkania i myślę, że wiele z tych dzisiejszych zawiśnie w pokoju dziewczyn. Nasza sesja trwała ponad 2 godziny. Zupełnie tego nie planowałam. Zależało mi na kilku zdjęciach bluzeczek, bo powędrowały już do nowych właścicielek :-) A tymczasem zrobiłam fajną sesję całej mojej trójki. Kolejne odcinki jeszcze będą, bo miałam kilka nie sfotografowanych strojów, a dzieci tak dobrze się bawiły, że ubrania dosłownie latały po pokoju ;-) Zdjęć dużo, chyba jeszcze nie było tylu w jednym wpisie, ale nie mogłam się zdecydować. Niektóre przepozowane (dziewczyny są genialne!), a niektóre... dla mnie wzruszające, takie nieuchwytne momenty...  

ZAPRASZAM









  
Całemu zdarzeniu przyglądał się Chłopiec... Najpierw z ewidentną ignorancją i tzw. pukaniem się w czoło. Po czym nieśmiało zasiadł na stołku. Za krótką chwilę, gdy zabawa zdawała się rozkręcać, przybiegł w innym stroju...


... by w końcu, po namowie sióstr założyć przebranie!!!! Proszę Państwa: mam zdjęcia! Czuję się jak paparazzi ze zdjęciami za parę tysięcy ;-) Zdjęcia przebrania Chłopca na bal karnawałowy :-)


....ale o tym to będzie w innym odcinku, bo dziś już zawaliła Was zdjęciami


P.S. Żeby nie było: tuniki uszyte i wymalowane przeze mnie :-)