Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Worki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Worki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 września 2016

Czerwona wyprawka Przedszkolaka.

Z małym opóźnieniem powstała obiecana wyprawka dla Przedszkolaka. Życie jest nieprzewidywalne. Na wydarzenia, które zawsze działy się u kogoś, konieczne było przedłużenie terapii z poprzedniego wpisu... Ora et labora. Zdecydowanie dobre jest dla mnie zajęcie czymś rąk i trochę głowy. Pomaga na czas pracy, na chwilę, ale okazuje się, że to ta chwila jest ważna, dzień, który trwa. Jutro będzie dopiero jutro i nie wiadomo jakie będzie...



Fartuszek - standard przedszkolny. Może sobie trochę "wlewam", ale całkiem chłopakowy, jak na fartuszek, prawda?



Poniżej to nie jest ten sam woreczek wywrócony na lewą stronę. Jeden worek do przedszkola, drugi, mniejszy, na skarby przedszkolaka: autka, kamyki oraz żelki ;-)



Ulubionym kolorem Przedszkolaka od dawna był czerwony (kony). Gdy Ciotka Klotka (ja) zaplanowała już co i jak Przedszkolak stwierdził, że lubi jeszcze pomarańczowy... I tak nie do kompletu, ale zgodnie z upodobaniem, ręczniczki Przedszkolaka w kolorze pomarańczy. Z jednego ręcznika powstały dwa, które nie szurają po podłodze w przedszkolnej łazience. Przedszkolak lubi też numerki :-).


To jeszcze nie koniec sagi przedszkolnej. Otóż Przedszkolak ma Młodszą Siostrę, która w godzinach przedpołudniowych została opuszczona przez Przedszkolaka :-(. I dla Niej, na pocieszenie, woreczek na skarby i kilka skarbów od kuzynek, na dobry początek :-).



Pozdrawiam. 


sobota, 25 lipca 2015

Zestawy dziewczyńskie.

Jeszcze jeden wpis z naszej łączki. Dziewczyny namówiły mnie na szycie torebek takich, które zmieszczą trochę więcej. A jak już szyłam te torebki to okazało się, że jedna potrzebuje do tego piórnika. A druga to z tego materiału jeszcze worek widziała... Co mi szkodziło? Uszyłam ;-). 





Torebki są bardzo proste. Zmieszczą spokojnie format A4 (można je zabrać na zakończenie roku szkolnego i schować świadectwo z paskiem (!!!). Zamykane na zamek, więc żaden skarb (kamyk, piórko) z wycieczek szkolnych nie wypadnie. Pasek regulowany, niech rośnie jak One (szybko). 




Jeśli zastanawiacie się dlaczego dziewczynka wyciąga jęzor... zaczęło padać, wiadomo....

Pozdrawiam wakacyjnie :-)


niedziela, 15 grudnia 2013

Czarna Perła i worek ziemniaków, czyli chłopakowy pokój.










Dziś proponuję wpis z pokoju Chłopca :-) Nie planowałam go. Ostatnio wspominałam, że dużo szyję użytkowo i to właśnie miałam na myśli. Wydawało mi się, że zasłony czy poduszki to niewiele do pokazania. Jednak zmiany jakie zaszły pod wpływem wymiany tylko tkanin zaskoczyły mnie samą więc pstryknęłam kilka fotek :-) Wiedziałam ile zmienia kolor i tkanina, ale po raz kolejny bardzo się zdziwiłam. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć "Przed". Dlaczego "Czarna Perła"? To nazwa pirackiego statku kpt. Jacka Sparrowa ("Piraci z Karaibów"). Gdy dzieci przyszły do domu (po szkole i przedszkolu) i zobaczyły nowe oblicze łóżka uznały zgodnie, że to statek piracki. Nie muszę dodawać, że zabawa do wieczora była świetna :-)



Tak pokój Janka prezentuje się od wejścia. Na zdjęciach nie widać zbyt dobrze jego prawej strony strony. To zabieg celowy. Stoi tam stara, zniszczona komoda. Zastanawiam się jak ją odnowić i chyba zostanę z tym do wiosny. Pomysłów było już kilka. Po lewej stronie łózko piętrowe i główny powód tego wpisu. Zasłony do pokoju uszyłam właściwie kilka dni po przeprowadzce. Pokój Janka jest od zachodniej strony i popołudniem, a najbardziej o zachodzie trzeba było ratować oczy przed słońcem. Tak więc w wielkim zamieszaniu i bałaganie wyjęłam maszynę, materiały z zapasów (dokupiłam tylko białego w liczebniki na jedną stronę) i szyłam. I tak trochę przypadek narzucił kolorystykę pokoju. Trafioną, tak myślę....



Ogólny widok na samo łóżko. Gdy jego właścicielkami były dziewczyny łóżko także posiadało zasłonki. To bardzo ważny element zabawowy łózka piętrowego (namiot, karoca, kino, statek itd.) Zasłonki były wtedy w urocze misie i nawet mąż stwierdził, że teraz należy to zmienić ;-) Na podłodze mata z ulicami, jakże mogłoby jej zabraknąć w pokoju chłopca ;-) Dziewczynki marzyły o oddzielnych, dorosłych łóżkach. Chłopiec marzył o łóżku piętrowym, żeby spać na górze, oczywiście. Dzięki nowemu mieszkaniu te marzenia (i wiele innych) zostały spełnione :-) Lina na łóżku to nie ustawka ;-) to pomysł najstarszej, już za Jej kadencji na łóżku zawsze wisiała lina.







Zapraszam na kilka, bardziej szczegółowych ujęć parteru, bo o niego głównie chodzi. Rozpocznę od pokrycia dolnego materaca. Do tej pory przykrywałam go narzutą, ale ona właściwie przez większość czasu leżała zciągnęta na podłodze. Dlatego zdecydowałam uszyć narzutę na zasadzie prześcieradła z gumką. Teraz pozostaje na miejscu. To właściwie patchwork. Pozszywane kawałki dwóch różnych tkanin podszyłam kocem polarowym, żeby całość wzmocnić.



Worek ziemniaków... Widoczne poduszki, właściwie to nie do końca poduszki, bo w środku jest gąbka, zostały ubrane w worki po marokańskich ziemniakach.Trzeba mieć oczy otwarte i jak zobaczy się takie przydatne przydasie w warzywniaku, to trzeba pogadać z miłą Panią. Ja tak zrobiłam (2 lata temu) i worki leżały czekając na przydatność. Zcięłam i zszyłam narożniki, żeby nadać im kształtu. Teraz służą jako łodzie ratunkowe... A poduszki z naszej kanapy w końcu zostają na swoim miejscu ;-)



Bardzo podobają mi się (choć plastikowe) te pojemniki - dziuple (IKEA). Janek zabiera ze sobą mnóstwo rzeczy do spania i teraz, zamiast pod poduszką, przechowuje je w dziuplach. Potwór morski to nadal najwierniejszy przyjaciel przygód Chłopca :-)


Dla porządku uszyłam też worki (jak ja je lubię szyć i używać ;-) na instrumenty muzyczne. Ciągle przerzucane miedzy zabawkami teraz zostały ujarzmione :-) Wiszą grzecznie na wieszaczku pod parapetem.



To byłoby na tyle. Tradycji stało się zadość: jak zwykle zajmowałam się wieloma rzeczami NIEŚWIĄTECZNYMI i jak zwykle świąteczna wena dopada mnie nagle! wielka! i za późno!

Pozdrawiam Was Drodzy Czytelnicy :-) I dobrego tygodnia życzę.


czwartek, 23 maja 2013

Urodzin ciąg dalszy czyli zapowiadane gadżety ;-)

Jak już wspomniałam ostatnio z okazji urodzin powstało kilka gadżetów. Jako pierwsze pokazuję dziś piórniko-kosmetyczki. Uszyłam od razu dwie sztuki. Druga już wkrótce powędruje do nowej właścicielki. Moje dziecko ma oczywiście wiele różnych pomysłów na wykorzystanie poniższych :-)



Model Nr 1 prezentuje się następująco:

 



Model Nr 2 wygląda tak




Etui na telefon, który służy właściwie do słuchania muzyki. Z tego powodu etui ze szlufkami na pasek oraz zawieszką na smycz. W zależności jak wygodniej go nosić.


Sakiewki na karty czyli nowe hobby. Chyba każdy przechodził etap zbieractwa, pewnie mamy to praprzodkach ;-) Helena zbiera karty z filmu "Gwiezdne wojny". Jest filmem zafascynowana i już. Karty zaczynały wymykać się spod kontroli, no to machnęłam sakiewki ;-) Ozdobiłam je charakterystycznym napisem i obszyłam sznurkiem. Już dawno chciałam wypróbować taki sposób zdobienia. Nawet moje uszyte świąteczne pierniki miały elementy sznurka, ale to było szycie ręczne. Tutaj sznurek przyszyłam zyg-zakiem, bardzo fajna i niekłopotliwa robota :-)

Woreczki w trakcie szycia. Nie zdążyłam jeszcze zrobić zdjęcia
gotowych, bo są w ciągłym użyciu. Woreczki jak woreczki, 
zaciągane na sznurek ;-)

To byłoby na tyle urodzinowych prezentów :-) Pozdrawiam


poniedziałek, 25 marca 2013

Nowe wakanty i woreczki gimnastyczne raz jeszcze.


Ostatnio pokazałam nowy patchwork dla nowego człowieka. Czasem przy okazji narodzin nowego człowieka powstają nowe wakanty w  rodzinie: starsze rodzeństwo. W tej rodzinie powstały stanowiska: starsza siostra oraz starszy brat, który jest już starszym bratem młodszej siostry i teraz jeszcze młodszego brata. Ten ośmioletni człowiek ciągnie 2 etaty starszeństwa! Wydarzenia ważne, postanowiłam z tej okazji uszyć więc coś jeszcze. Takie małe "conieco" dla użytkowników jaśków czyli poszewki dwie ;-) Nie wiem, czy będą się cieszyć, tak chciałam się zgrać tematycznie z prezentem dla ich brata. Nie są to poszewki typu "myk, myk" tudzież "rachu ciachu", jakimi poszewki na jaśki zwykle bywają. Patchwork jest dość czasochłonny. Poszewki wykończyłam dodatkowo podszewką. Nie chciałam żeby widoczne były łączenia tkanin - przy patchworku jest ich dużo. Prawda, że ten chłopakowy jasiek, jest bardzo męski? Tak mi się wydaje :-)


Przy okazji jeszcze machnęłam dwa woreczki gimnastyczne. Nie tak dawno tata opisanego rodzeństwa wyraził zaciekawinie woreczkami naszych dzieci i uznał, że to całkiem dobry pomysł. No to proszę i miłego użytkowania ;-)



Kilka zdjęć gdyby ktoś zastanawiał się na użytecznością woreczków. Woreczki gimnastyczne (można je obejrzeć TUTAJ) w akcji z moimi dziećmi... 




 Kochane dzieci, nie rzucajcie się proszę woreczkami od cioci, 
bo Wasi Rodzice przestaną mnie lubić ;-)