Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lew. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 września 2013

Proszę Państwa oto Lew.

To urocze zwierzątko powstało dla młodszej córeczki z okazji urodzin. Sesja w wakacyjnym ogrodzie. Urocza Lwica została zaopatrzona w miły polarek z myślą o jesieni :-) Marysia już od dawna marzyła o swojej Lwicy, a że jest to bardzo pracochłonne zwierzę - trochę czekała. 



Przytulak ma dwa zestawy ubranek i torbę typu listonoszka. Się podoba nowej właścicielce :-)




Rzut oka na szczegóły. Leginsy dla przytulanek ogoniastych ;-) oraz bardzo modna w sezonie letnim tunika z przedłużanym tyłem.


Pozdrawiam jesiennie acz słonecznie :-)


P.S. Zmywam sobie naczynia w kuchni, a z pokoju dochodzi mnie śpiew w/w Marii (lat 5): 
"A ja kocham moją mamę.
Co ma oczy jak atrament.
I ma uszy jak mój miś.
I płakała rano dziś.
Może się w końcu uspokoi"

*Dla niewtajemniczonych to piosenka Majki Jeżowskiej "A ja wolę moją mamę" w "nieco" zmienionej  formie ;-)


niedziela, 20 stycznia 2013

Wykreślone z listy "Do zrobienia" 2.

Wymyślałam tytuł na ten wpis i nic lepszego czy bardziej trafnego nie przyszło mi do głowy. Mam wyjątkową chęć i wenę na zaległości. I wielką przyjemność z wykreślania ich z listy :-) Zwłaszcza, że bliski mi jest pewien projekcik i postanowiłam, że nie zabiorę się za niego dopóki nie zrobię rzeczy "na wczoraj".
Najpierw prezentuję bluzę dla Leonarda. Muszę przyznać, że bluzy które uszyłam dla moich Lwów z Kolekcji № 1 były nieco przyciasne... Dwa lwy trafiły do chłopaków i Ci oczywiście nie zauważyli tego. Natomiast doszywałam już rękę takiemu jednemu ;-) Jeden Leonard, który ma obecnie na imię Zgredek ;-) jest pod opieką dziewczynki. Ta zauważyła tę niedogodność i złożyła zamówienie na rozmiar większy i w kolorze niebieskim. Bluza przymierzona, jest w porządku. Zamówienie zrealizowane!



Kolejna rzecz to także zamówienie. Niestety nie mogłam znaleźć orginału zamówienia (a wiem, że je gdzieś chowałam, bo bardzo mim się spodobało) ale szło mniej więcej tak: "Proszę o uszycie pszczoły średniej wielkości" ;-) Skrzydełka miały ulec przycięciu po całkowitym uszyciu owada, ale zgłoszono sprzeciw. Jestem dość dorosła i generalnie słucham dzieci jeśli chodzi o doradztwo podczas szycia dla dzieci, tak było i tym razem, skrzydła zostały :-) Nie miałam materiału w paski, więc naszyłam czarne tasiemki na żółciutką tkaninę. A wszystko po to aby uszyć pszczołę średniej wielkości (3 cm× 2 cm) :-) Zamówienie zrealizowane!



Uszyłam także worek - sakiewkę dla pewnego pirata ;-) No dobra, nie pirata, ale chłopca, który lubi przygody. Myślę, że przydatna to rzecz na skarby. Worek prawie ze skóry (sztuczny zamsz).



Rzutem na metę uszyłam worek na prezenty dla klasy mojej H. Pani wychowawczyni wyprała takowy przed świętami i uległ zniszczeniu. Zostałam poproszona o naprawę. Od razu powiedziałam, że przed świętami nie dam rady, dlatego w ramach  odrabiania zaległości zabrałam się za niego tuż po Nowym Roku. Przyda się już za rok i dla kolejnych pokoleń młodych Polaków. Próbowałam naprawić, próbowałam i... uszyłam nowy. Worek jest spory, zapomniałam go zamierzyć, ale myślę, że ma wymiary około 50 cm × 70 cm. Ostatnia chwila żeby go pokazać ;-) Zamówienie zrealizowane!



I jeszcze małe coś na zakończenie. Już nie zaległości, ale nowe projekty. Przy moich aktualnych projektach postanowiłam wspomóc się wykrojami z Burdy. Nie jest to moje pierwsze zetknięcie z wykrojami. Uszyłam kiedyś nawet żakiet z podszewką! Jednak jak rozłożyłam jeden z wykrojów to mi ręce opadły... a instrukcję szycia mam w języku niemieckim, którego nie znam... Ale wyzwanie padło! Poinformuję kto kogo zwyciężył ;-)


Jeśli podjęliście jakieś wyzwanie na ten tydzień to życzę powodzenia!

czwartek, 7 czerwca 2012

Za kulisami czyli jak powstał Leonard No 1.


Tak już jest, że kulisy są bardziej interesujące kiedy efekt jest już znany. Nie każdy może wyobrazić sobie obiecanki cacanki projektanta ;) Tak więc dziś, po oficjalnej publikacji mojego projektu kilka migawek o tym jak powstał Leonard, mój pupilek ;) Umieszczam wpis trochę roboczy, blog to mój pamiętnik dotyczący szycia, więc dlalczego nie? Pierwszy Leonard jest, no cóż... zielony... Własciwie to miało go nie być. Znalazłam jakiś materiał nie bardzo i próbowałam na nim wykroje, wypychałam, sprawdzałam.  Później jak patrzyłam na jedna łapę, tułów z nogami, jako taką grzywę to sobie pomyślałam, co mi szkodzi:) I jak w życiu, nawet z nieciekawego materiału wychodzą Lwy, a że zielone... W moich planach i projektach Leonard zaczął powstawać 14 lutego 2011 roku. Całość ogarnęłam jakieś dwa miesiące później. I właściwie dopiero teraz powstala, że tak się wyrażę, pierwsza kolekcja Leonard :) Kiedyś będę miała swoje małe atelier i On też tam będzie:)


Trzecie zdjęcie powyżej to już oczywiście nowa kolekcja ;) Natomiast, jak widać poniżej bluza Leonarda No 1 jest ometkowana, a to znak, że powstała dopiero teraz :)



P.S. Jako, że mam dwie córki nie ma możliwości żeby nie powstała żeńska odmiana Lwa. Natura to natura, choćby i martwa;) Proszę bardzo oto Lwica Longina, dla przyjaciół Lonia. Powstała dla koleżanki z przedszkola z okazji urodzin, tuż po zielonym Leo. Zdjęcia kiepskie, ale ślad po tej Pani jest więc nie ma co się tłumaczyć;)



sobota, 2 czerwca 2012

Leonard Łazik.


Lew (Panthera leo) - duży, mięsożerny ssak lądowy z rodziny kotowatych. Jedyny kot żyjący w zorganizowanych grupach socjalnych, zaliczany do tzw. wielkiej piątki Afryki - pięciu najbardziej niebezpiecznych zwierząt afrykańskich (na podstawie Wikipedii).
Aslan - postać z cyklu powieściowego "Opowieści z Narnii" C.S. Lewisa, jednocześnie dobry i groźny. Syn Władcy-Zza-Morza jest władcą i opiekunem Narnii. Aslan pochodzi z języka tureckiego i oznacza właśnie "lew" (na podstawie Wikipedii).
Leonard - imię pochodzenia germańskiego, które oznacza "silny jak lew" oraz autorski projekt KarolinyPe :) Jest z niego szalenie dumna i ma ogromną radość z jego szycia:) Przyznać jednak należy, że to wyjątkowo wymagające dzieło i nie będzie zbyt często gościło na tutejszym blogu (to pisałam ja;) 



Na blogu były (i jeszcze będą i to jakie! ;) króliczki Tilda. Bardzo je lubię i od nich wszystko się zaczęło, ale ciągle miałam do nich ale... Lubię rzeczy z charakterem. Tildy są słodkie i choć można ubrankiem i kolorem nadać im tego charakterrru, to są delikatne i mi osobiście trochę obce. No tak mam. Co nie oznacza, że mi się nie podobają. Już pisałam kiedyś o pastelach i bieli. Cudne są domy i blogi w tych kolorach, ale ja długo tak nie mogę. No tak mam;) Wracając do projektu Leonard. Jest mój od początku do końca i bardzo Go lubię. Myślę też, że to fajna przytulanka "chłopakowa". Ci Trzej Panowie, których dziś przedstawiam to wersja podstawowa. Mam już w głowie pomysły i wariacje na temat ale to jest wersja do której będę wracać. Leonard Łazik: "Bo ja mam swoją gitarę, spodnie podarte i buty stare, wiatry niosą mnie..." Tak, wiem, wszystko przed nimi:) Jeden trafił do mojego synka więc spodnie podarte to tylko kwestia czasu;) Drugi trafi do innego chłopca, który już jutro założy Białą Szatę z poprzedniego, białego wpisu :) A trzeci? Jeszcze nie wiadomo do kogo poleci. 









P.S. Kilka kadrów w trakcie powstawania:)





P.S. Zapomniałabym: stąd metki! Na metkach jest mój Leonard! Koniec dzisiejszej historii :)


Takich dwóch jak nas trzech nie ma ani jednego;)