Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burda. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

Jeśli zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałaby księżniczka Leia gdyby była blondynką, to zapraszam dziś na wizualizację.

Oczywiście wiem, że karnawał już za nami.... Dlaczego dopiero dziś? Balik odbył się tuż przed jego końcem, a ja jestem z tych "na ostatnią chwilę". Poza tym nie tak łatwo zrobić zdjęcia dzieciom, czekam na ich nastrój i chęci. I jeszcze złapać choć trochę światła. Jak widać udało się w końcu i mam nadzieję, że Księżniczka Leia w osobie naszej Marii wywoła u kogoś uśmiech. :-). 


O tym, że lubimy Gwiezdne Wojny już kiedyś pisałam. Mamy w domu jednego Jedi. I do tej pory był Anakinem, ale gdy okazało się, że pod naszym dachem pojawiła się Leia, to on oczywiście stał się Lukiem. Tak, chciałam zrobić im wspólną sesję, ale obawiam się, że mogłabym czekać na zdjęcia do maja jak któregoś roku z opisanym Jedi... Marzy mi się taki plener, więc może kiedyś.... Tymczasem zapraszam, Leia Skywalker w kolorze blond ;-)





Zrób To Sam (DIY), czyli jak uszyłam sukienkę, pas, pistolet, a nawet fryzurę Księżniczki Leia.

Sukienkę uszyłam na podstawie wykroju z Burdy 1/2013 (wykrój nr 148). Musiałam go dopasować, gdyż nie było już rozmiaru Marysi, udało się. 

Pas to ta sama Burda, ale nieco zmodyfikowany. Srebrne motywy po prostu namalowałam farbą akrylową do drewna i metalu :-). TUTAJ pisałam o swoich doświadczeniach w tym temacie. Nie chciałam dokonywać zakupu farby na jeden raz, a tę miałam pod ręką. Zmieniłam  też zapięcie z wiązanego na rzepowe - samoobsługiwalne przez dziecko.  





Pistolet uszyłam, zupełnie "na oko" i nikt nie wierzył w powodzenie misji... W to, że będzie tak dobrze i całkiem autentycznie wyglądał. "Czy nie możemy po prostu kupić ? " Owszem, możemy, ale nie byłam za zakupem takiej... zabawki. Nie dość, że plastikowa, wcale nie tania to jeszcze pistolet, czy karabin. Może się oszukuję, ale taka uszyta broń ma jakby mniejszy kaliber... ;-)


Fryzura. Powodzenie tej misji, także stało pod znakiem ? w oczach mojej rodziny. No cóż, księżniczka Leia bez tych koków, to tylko prawie Leia. Podglądałam na Pintereście różne rozwiązania i takie wydało mi się najprostsze. Tak więc, także uszyłam ;-).



Potrzebowałam:
  • Kawałki polaru w kolorze beżowym, długości ok. 60 cm
  • Kawałki polaru w kolorze obojętnym (u mnie białym) do wypełnienia
  • Gotowej opaski
  • Kleju na gorąco
  • Nici i igłę


Na początku postanowiliśmy, że zostawiamy marysiowy kolor włosów i dobieramy do niego kolor koków. Padło na miły polar. Miałam tylko kawałek szalika w odpowiednim kolorze i musiał wystarczyć. Dlatego stanowił on tylko zewnętrzną część koka, wewnątrz wszyłam biały polar, żeby wypełnić zawijasy. Gdybym miała więcej tego beżu praca poszłaby szybciej. Wystarczyłoby go zwinąć w gruby rulon i zszyć.





Kolejny etap to uformowanie "ślimaka". Zawijałam rulon i zszywałam. I tu uwaga, niezbyt ciasno, żeby koki były rozciągliwe. Plan był taki, że małe koczki dziewczynki zostaną schowane w uszytych zawijasach.


Zakupioną, plastikową opaskę obszyłam tym samym materiałem. 



Na koniec przykleiłam "ślimaki" do opaski klejem na gorąco i gotowe. Na zdjęciach poniżej widać, że "ślimaki" są wypukłe. Małe koczki Marysi z łatwością schowały się w tych gigantycznych kokach Lei.




- "Mamo, to właściwie wszystko można uszyć?! " 
- Hmmm...


ZapiszZapisz

środa, 14 stycznia 2015

Co ma wspólnego rycerz Jedi i pasterz?

Bohaterem wpisu będzie Chłopiec. Strój rycerza Jedi dostał z okazji imienin - 27 grudnia 2013 roku... Może niektórzy pamiętają, zdecydował się na zdjęcia dopiero w maju 2014 roku (przy okazji sesji sióstr). Jakoś nie miałam nastroju żeby w maju zapodawać wpis karnawałowy, dlatego strój aż rok czekał na okazanie. Teraz już nie zwlekam dłużej, bo karnawał trwa.







Janek marzył o tym przebraniu. Cóż mogę powiedzieć. Moje dzieci uwielbiają "Gwiezdne Wojny", bo o nich mowa. Na swoją obronę mam tylko to, że nie wszystkie sceny mogą oglądać, ale znają filmy doskonale. Mają ulubionych bohaterów, sceny i świetnie znają fabułę. Oczywiście to zamiłowanie nie wzięło się znikąd. Rodzice tych dzieci także lubią "Gwiezdne Wojny" ;-). 

Wykrój pochodzi z Burdy 1/2013, model 149. Uszyłam rozmiar 104. Nie miałam z nim problemów.  


Jeśli ktoś zastanawia się nad sensem pracy nad strojami na jeden raz to już tłumaczę. Po pierwsze moje dzieci często wybierają przebrania, które nie są ogólnie dostępne. Po drugie jeśli już są to zazwyczaj można je podciągnąć pod kategorię "jednorazowe" uszyte kiepsko z kiepskich materiałów po jednym założeniu puszczają wszystkie szewki. Dla moich dzieci to nie jest sprawa jednorazowa, taki strój. Bawią się nimi często i wiele razy stroje były prane. Po trzecie wspomniane materiały "kupnych przebrań". Są sztywne i sztuczne, i widzę dzieci po kilku godzinach zabawy w tych strojach: są mokre. Nawet moje w naturalnych tkaninach są spocone, a co dopiero w takich nieprzepuszczalnych w żadną stronę. Niektóre elementy jednego stroju wykorzystujemy do innych przebrań. W tym roku koszula Jedi stała się częścią stroju Pasterza na przedszkolnych jasełkach :-). Małymi krokami powstaje u nas wypożyczalnia strojów dla przyjaciół ;-). Jest jeszcze czwarte "ZA" szyciem przebrań dla dzieci: uwielbiam to robić. 


Ostatnie dwa dni słońca dodały mi odwagi i zdjęłam świąteczne ozdoby. Brakuje mi trochę kolorowych światełek wieczorami, ale jeśli zastąpi je słońce w dzień to powinnam dożyć wiosny ;-). Pozdrawiam.


ZapiszZapisz

niedziela, 6 kwietnia 2014

Zapowiadana sukienka z Burdy i kolejna grafika.

Zapowiadana sukienka to model 105 Burda 4/2013. Moimi planami szyciowymi dzieliłam jakiś czas temu. Jak wygląda sukienka w Burdzie można zobaczyć TUTAJ. Zrealizowałam do końca rozpoczęty wtedy temat :-) Model został przeze mnie trochę zmieniony. Burda zaleca uszycie tej  sukienki z połączenia dwóch tkanin: skóry i bawełny. Zachęcona modelem uszytym ze skóry postanowiłam wykorzystać ciężką i dość sztywną tkaninę, która została mi podarowana. To materiał, z którego szyje się garnitury itp. Wyprałam ją najpierw w 40 stopniach, żeby sprawdzić jak się zachowa, ale także dla odświeżenia, gdyż z pewnością dobrze pamięta poprzedni ustrój... Mam to szczęście, że czasem ktoś wydobywa tkaniny z czeluści swojej szafy i daje mi je. Są naprawdę świetnej jakości i zazwyczaj w sporym kuponie. Teraz pewnie także można takie dostać, ale nie będzie to zakup ekonomiczny. Swoją drogą to, co kiedyś było standardem, czyli dobrej jakości tkaniny w zwykłej cenie albo pralki działające przez 15 lat, ekologiczne warzywa, jajka od kury z podwórka dziś są niemal luksusem... Wracając do samej sukienki. Wykrój jest bardzo fajny. Uszyłam sukienkę w swoim rozmiarze 40. Różnie to w Burdzie bywało, ale akurat w tym przypadku rozmiar jest adekwatny :-) Na zdjęciach ciągnie się troszkę tu i tam (brzuszek i talia), ale nie jest to winą konstrukcji wykroju, a zasługą małego pasażera ;-). Talii obecnie nie posiadam, brzuszek owszem :-)


Jeszcze spojrzenie na szczegóły. Bardzo lubię takie przeszycia typu fastryga, ożywiły szarą szarość.  No i grafika, dużo jej ostatnio :-). Na sukience białe drzewo Gondoru (motyw z "Władcy Pierścieni"). Moim zdaniem idealnie pasuje do tego modelu. W książce czy filmie to znak widywany na mundurach, zbroi, tudzież chorągwiach. Możliwe, że dla wielu nie jestem tegoż znaku godna... Jestem zauroczona kieszeniami w szwach poprzecznych sukienki. Rękawy po rozwinięciu mają długość 3/4. Sukienkę noszę chętnie. Materiał idealny na taką wiosnę jak dziś, jeszcze nie gorącą, ale słoneczną i świeżą :-)



To na tyle. Pozdrawiam Was serdecznie i dobrego tygodnia życzę.


sobota, 3 sierpnia 2013

Spodenki na lato.

W ramach przygotowań do lata i wakacji uszyłam takie szorty. Pierwsze z nich powstały z konieczności. Jak zwykle upał przyszedł nagle, a dziecko jechało na wycieczkę szkolną. Wyjęliśmy karton z letnimi rzeczami i niespodzianka (nie aż taka duża) dziecko urosło... No to usiadłam do maszyny i o 7.00 dziewczyna gotowa była na przygodę ;-) Wykrój pochodzi z Burdy 7/2002. Niestety nie mogę sprawdzić teraz jaki to model. W oryginale były to długie letnie spodnie dziewczęce.




I spodenki w akcji. Bardzo wygodne i cały czas noszone i prane :-)





Z pozdrowieniami