Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chustecznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chustecznik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 lutego 2013

W Stylu Morskim.

Prawie mi umknął ten marynistyczny zestaw. Na szczęście odwiedziłam ostatnio uważną obserwatorkę moich prac i to właśnie Ona mi przypomniała. Ta skąpana w słońcu część zestawu powstała latem z myślą o pewnej, już nie takiej małej, dziewczynce. Pomalowałam w te charakterystyczne barwy chustecznik i dwa wieszaczki. Podobny można już było zobaczyć TUTAJ.




Nie często zdarza mi się mieć tak jasną wizję tego, co powstanie. Wiedziałam, że częścią zestawu będą dwa woreczki, które być może zawisną na wieszaczkach. Woreczki uszyłam w pracowni świątecznych prezentów. I tak z okazji świąt i jeszcze rocznicy narodzin trochę ciepłego lata zawitało w Jej pokoju. Ślicznym i białym, jeśli dobrze pamiętam :-)


To był pierwowzór sakiewki na skarby. Podobną, w wersji chłopakowej można zobaczyć TUTAJ. W sakiewce małe skarby ;-)



Tym ciepłym akcentem: Oby do wiosny!

piątek, 7 września 2012

Decoupage i akcesoria pokojowe



Ten zestaw, poza jedną rzeczą, powstał już dawno temu, jakieś 5 lat temu... To było moje pierwsze zetknięcie z decoupagem. Pozostawia  wiele do życzenia, ale mój sentymentalizm nie pozwalał na zmianę... Był czas, kiedy mnie bardzo irytował (zestaw, o którym mowa, bo sentymentalizm wkurza mnie niezmiennie ;-) i miałam ochotę zrobić go na nowo, jakoś stylowo (cokolwiek to oznacza). Dziś już mnie nie irytuje, nawet bardzo go lubię, a tego lata, dołożyłam do niego kolejny element. 


Organizer biurkowy na długopisy i inne przydasie stoi na biurku zaklętym w szafę. 


O zaletach chustecznika pisałam już TUTAJ. Ten właśnie pełni opisane funkcje w pokoju dziennym.





Przy okazji decoupage dotarło do mnie, że nauka techniki: decoupage, szycia i innych, to jedno. Druga, nie mniej ważna, to KOMPOZYCJA. W przypadku szycia patchworków czasem kilka tygodni! zajęło mi dopracowanie schematu kołderki, bo okazywało się, że to, co powstało w głowie, nijak się miało do wyglądu rzeczywistego... 
W tym zestawie pokojowym kompozycja kuleje najmocniej. Nie mam za sobą żadnej artystycznej przeszłości, więc było i jest mi czasem trudno określić co nie pasuje albo czego brakuje. Widzę, że pewnych rzeczy już się nauczyłam, niektórych na błędach. Dlatego też pierwszym moim założeniem jest minimalizm... Wykorzystuję decoupage w jakimś małym szczególe i na dzień dzisiejszy bardzo mi to odpowiada.

Kolejne przydasie, które dziś prezentuję, to fragment naszej dziecięcej galerii ściennej :-) Zwykła ramka z klamerkami (jak ja je lubię), do której dzieci przywieszają swoje najnowsze dzieła, a latem i w okolicach świąt zawieszamy na niej kartki z życzeniami dla naszej rodziny. Ta ramka także powstała wiele lat temu, muszę jednak przyznać, że bardzo mi się podoba, kompozycyjnie także ;-) 





W wakacyjnej pracowni, tego roku, ozdobiona została skrzynka na chleb, którą wykorzystuję w pokoju na karafkę z wodą i szklankę, i tak sobie stoi na stole. Zastosowałam przy niej ten mój minimalizm, o którym rozprawiałam kilka linijek wyżej ;-)


  Nic nie napisałam na temat wykorzystanego motywu  i mojej włoskiej tęsknocie, ale jeszcze będzie okazja ;-) I to już w kolejnym odcinku :-)

środa, 22 sierpnia 2012

W stylu morskim.



Zdjęcie powyżej to taka mała zajawka tego, co jeszcze działo się w mojej wakacyjnej pracowni. W dzisiejszym wpisie zajmę się chwilkę tym, co poniżej. Przygotowałam takie oto przydasie do pokoju dzieci. Rzeczy, które dziś pokazuję zostały zwyczajnie pomalowane. To takie przyjemne - malowanie - mimo nie posiadania zdolności. Nawet zwykła gwiazda wyszła jak morska rozgwiazda. Lubię rozgwiazdy i od tematu nie odbiega, więc jestem zadowolona ;-) Ogromną przyjemność sprawia mi też tzw. obróbka drewna. Nie tylko to, co daje efekt czyli zdobienie. Bardzo lubię szlifowanie papierem ściernym i lakierowanie końcowe. Drewno tak ładnie pachnie. Do rzeczy - chustecznik. Po co tracić czas i pieniądze na takie przydasie, skoro wiele firm proponuje chusteczki w atrakcyjnych opakowaniach jednorazowych? Ja zrobiłam taki, bo ładnie wygłąda, niezależnie od tego, co w środku i zawsze tworzy całość z innymi przydasiami we wnętrzu. Po drugie, dla mnie ważniejsze, jest bardzo praktyczny. Obciąża opakowanie i do ostatniej chusteczki łatwo się je wyjmuje. To przydatne, zwłaszcza przy dzieciach. Przy nich zazwyczaj jedna ręka jest zajęta, choćby powstrzymywaniem dziecka przed ucieczką przed wytarciem nosa... Kolejne przydasie to pudełeczka na płytki. Początkowo powstało pudełko AUDIO do słuchowisk i audio książek. A w nim przebój tych wakacji czyli Pipi, wszystkie trzy części! Czytane przez Panią Edytę Jungowską. Świetna pozycja.




Jak już się tłumaczyłam, powodem dla którego nie pokazywałam moich wytworów na bieżąco, było to, że serie nie powstawały razem. Drugie pudełko: FILM powstało kilka dni temu. Sam napis fajnie wyszedł, przez przypadek, zupełnie jak stempel, a to sprawka pędzla. To pudełko z myślą o filmach w małych, miękkich okładkach, dodawanych często do gazet. Nie wiadomo gdzie je odkładać, żeby było dobrze. Teraz będą miały miejsce i będą wyglądały porządnie ;-) Oczywiście nie będzie w nim filmów, które tu widać, bo się nie mieszczą, ale chciałam o nich zagadać ;-) Zakupiliśmy dzieciom (sobie także, taka prawda ;-) z okazji Dnia Dziecka filmy w zestawie: "Czarne Stopy", "Podróż za Jeden Uśmiech"!, "Dziewczyna i Chłopak" oraz "Paragon Gola!". Piszę o nich, bo to dla mnie nieodłączna część wakacji z dzieciństwa. Zestaw zadawala każdego członka naszej rodziny i mimo braków kolorów (tylko "Czarne Stopy" są w kolorze) bardzo podobają się dzieciom. Taki wakacyjny akcent poza kolorami w stylu morskim :-)