Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drzewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drzewa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 listopada 2016

#fotowyzwaniejestrudo

Stanęłam przed jesiennym fotowyzwaniem u jest rudo. Niektóre zdjęcia pokazywałam już na Instagramie. Nie było łatwo, jesienne słońce znikało na całe tygodnie, a pojawiało się na chwilę. No cóż nie mogłam rzucać wszystkiego i pędzić z aparatem na "polałąki", nie zawsze ;-). Szukanie kadrów na konkretny temat to duże wyzwanie. Pierwsze, drugie trzecie, jakoś poszło, a później coraz trudniej... Niektóre zdjęcia chciałam jeszcze poprawić (zrobić nowe), niektóre zmieniłabym zupełnie, ale czas się skończył, dobrze, bo oszalałabym ;-) Była euforia i zniechęcenie, było: na co mi to? Na końcu jestem szalenie zadowolona. I to nie tyle ze zdjęć, a raczej z tego, że się zebrałam i zrobiłam. Poczytałam o fotografii, o kompozycji. Zachwyciłam się jak to stworzone, matematycznie jakby nie patrzeć, zasady kompozycji doskonale sprawdzają się w artystycznym świecie. Chodzi mi tutaj o regułę trójpodziału. Gdy coś nie grało mi w zdjęciu i nie wiedziałam co, wchodziłam w "kadrowanie" i stosowałam wspomnianą zasadę i działała! Co jeszcze? Celem wyzwania było znalezienie swojego stylu. Nie wiem czy mi się to udało, ale rzeczywiście zauważyłam jakie zdjęcia lubię najbardziej.



1. moje miejsce

Moje miejsce, dla niektórych niemożliwe do życia, takiego prawdziwego. Blokowisko, szuflandia, miejska sypialnia, wielka płyta - to moje miejsce - tu na ziemi i bardzo je lubię. Lubię ludzi, sąsiadów, warzywniak i chemiczny, i małe pogawędki w windzie. Lubię mieszkania, których zupełnie nie spodziewa się ujrzeć za jednymi z wielu drzwi na długim korytarzu, te z wielkimi obrazami, np. stołu z popielniczką.



2. czułości

Dialog sprzed 3 lat, niewiele się zmieniło, powiedziałabym nawet, że się pogorszyło ;-)

- Co robisz? - mąż do żony.
- .... a nic.... - żona wyraźnie zakłopotana.
- Ja wiem co ty robisz, drewno wąchasz.
Podejrzewam, że każdy kto zakochał się w tym materiale głaszcze je i wącha.
Wyjechałam na dwa dni, nie zabrałam aparatu ze sobą, a pojawił się pomysł. Zdjęcie zrobione  iPadem.


3. zjem cię

Na tym zdjęciu najbardziej lubię stary młotek mojego Taty. To zdjęcie jest miłym wspomnieniem. Siedziałam z mamą w ogrodzie i rozbijałyśmy na pieńku orzechy, tym wielkim młotkiem. Dłonie nam zmarzły okropnie. Być.
Podobnie jak powyższe zdjęcie, w tym samym ogrodzie, chwila złapana iPadem.



4. drobny szczegół

Złamane wichurą drzewo na osiedlu. Otwieram komputer Męża, a tam na tapecie to zdjęcie, tak więc jedno wyróżnienie dostałam...


5. wyjątkowe

W październiku obchodziłam urodziny. Jeden prezent bardzo mnie poruszył. Wiem, że mój Mąż, moje dzieci dobrze mnie znają, wiedzą czym sprawić mi przyjemność. Jednak ten kawałek pnia i kolorowe tasiemki nie były od nich. To wzruszające gdy okazuje się, że ktoś tak Cię zna...


6. tak pachnie jesień

Chlebem i zupą, tak pachnie jesień.


7. vintage

Niewiele mam rzeczy typu vintage. Nawet przeczytałam definicję na Wikipedii, żeby się upewnić. Wybrałam wieszak, który kiedyś prawie ukradłam... ale w ostatniej chwili przyszła refleksja, że kraść wieszak siostrom zakonnym trochę głupio, więc zapytałam i dostałam, dwa nawet.


8. tylko rano

Wiem, niezbyt oczywiste zdjęcie o poranku, ale ważne bardzo. To pierwszy raz gdy wyruszyłam o poranku z aparatem tylko po to, żeby robić zdjęcia. Oczywiście dzień wcześniej upatrzyłam sobie skraj lasu, który pięknie wyglądał w promieniach wschodzącego słońca. Niestety dzień, w którym wyszłam z aparatem słońce nie wyszło zza chmur, ale zdjęcie zrobiłam.


9. ulubione

Ulubione zajęcie na dni chmurne i trudne. Szczotkowanie drewna - ręce zniszczone, serce spokojne.


10. ja i ty

Ja - fotograf (amator!), Ty - odbiorca, poznajemy się. Zdjęcie zrobione samowyzwalaczem. Włosy poczochrane przez krzaki, ale jedyne ostre zdjęcie z kilkunastu...


11. atrybuty jesieni

Jesień nieodmiennie budzi we mnie polską nostalgię. Czas zwalnia, sprzyja rozmyślaniom, wspomnieniom... To dobre uczucia, byle się w smutku nie zatopić... Bo przecież jednak płynie. Zegar mojej produkcji. 


12. noszę

Swetry, jak każdy? Zdjęcie zrobione na wyjeździe. Dostaliśmy pokój ze świetlikiem w suficie. Światło od góry dawało piękny efekt. Do tego szare ściany i stare, drewniane, wielkie łóżko. Gdybym ja wiedziała to zabrałabym jeszcze jedną walizkę rzeczy, którym chciałabym zrobić zdjęcia. A na pewno jeszcze jeden sweter, który miał pojawić się na zdjęciu pod tytułem "noszę".



13. najważniejsze


14. w dłoniach

Na to zdjęcie jeszcze dziś rano nie miałam pomysłu, ale... dostałam prezent, z okazji jutrzejszych imienin, od męża i dzieci, wiedziałam, że mnie znają :-) Obie dłonie są moje, samowyzwalacz, po raz drugi.


15. gadżet

Klamry do włosów, które kupiłam wiele lat temu na targach rękodzieła. Nosiłam gdy miałam dłuuuugie włosy. Teraz noszą je moje córki, ale jeszcze nie "na zawsze", jeszcze nie jestem gotowa, żeby je oddać ;-)



Poza tematami zdjęć wyzwanie miało jeszcze jedno zadanie. Miały one tworzyć całość, posiadać jakiś wspólny punkt. Zauważyliście coś takiego na moich? Ciekawa jestem.... To ja teraz napiszę, a wy na to: nooo.... rzeczywiścieeeee....., przekręcając przy tym główkę jak przed obrazem abstrakcjonisty ;-) Tematem wspólnym moich zdjęć jest drzewo/drewno. Początkowo chciałam wszystkie zdjęcia zrobić z tzw. perspektywy psa, czyli na wysokości fotografowanego obiektu. Niektóre jednak wymknęły mi się z niej, a nie chciałam na siłę wciskać się w założone z góry normy. Bardzo lubię tę perspektywę, bardzo. Pojawiła się za to druga, bardzo lubiana przeze mnie perspektywa: żabia (zdjęcia w górę). Przekonałam się także, że warto korzystać z różnych pomocnych praktyk, na przykład trójpodziału. Ufff, poszło, zgłaszam się do rudej Natalii, zobaczymy co powie ;-)


edytowano 27 listopada 2016

Żadne z moich zdjęć nie ukazało się w podsumowaniu najlepszych u Natalii. Mam nadzieję, że oczywistym jest fakt, że nie żałuję i mam nadzieję podjąć kolejne wyzwania fotograficzne w przyszłości. Ciekawi grona wyróżnionych? To TUTAJ.
ZapiszZapisz

niedziela, 6 kwietnia 2014

Zapowiadana sukienka z Burdy i kolejna grafika.

Zapowiadana sukienka to model 105 Burda 4/2013. Moimi planami szyciowymi dzieliłam jakiś czas temu. Jak wygląda sukienka w Burdzie można zobaczyć TUTAJ. Zrealizowałam do końca rozpoczęty wtedy temat :-) Model został przeze mnie trochę zmieniony. Burda zaleca uszycie tej  sukienki z połączenia dwóch tkanin: skóry i bawełny. Zachęcona modelem uszytym ze skóry postanowiłam wykorzystać ciężką i dość sztywną tkaninę, która została mi podarowana. To materiał, z którego szyje się garnitury itp. Wyprałam ją najpierw w 40 stopniach, żeby sprawdzić jak się zachowa, ale także dla odświeżenia, gdyż z pewnością dobrze pamięta poprzedni ustrój... Mam to szczęście, że czasem ktoś wydobywa tkaniny z czeluści swojej szafy i daje mi je. Są naprawdę świetnej jakości i zazwyczaj w sporym kuponie. Teraz pewnie także można takie dostać, ale nie będzie to zakup ekonomiczny. Swoją drogą to, co kiedyś było standardem, czyli dobrej jakości tkaniny w zwykłej cenie albo pralki działające przez 15 lat, ekologiczne warzywa, jajka od kury z podwórka dziś są niemal luksusem... Wracając do samej sukienki. Wykrój jest bardzo fajny. Uszyłam sukienkę w swoim rozmiarze 40. Różnie to w Burdzie bywało, ale akurat w tym przypadku rozmiar jest adekwatny :-) Na zdjęciach ciągnie się troszkę tu i tam (brzuszek i talia), ale nie jest to winą konstrukcji wykroju, a zasługą małego pasażera ;-). Talii obecnie nie posiadam, brzuszek owszem :-)


Jeszcze spojrzenie na szczegóły. Bardzo lubię takie przeszycia typu fastryga, ożywiły szarą szarość.  No i grafika, dużo jej ostatnio :-). Na sukience białe drzewo Gondoru (motyw z "Władcy Pierścieni"). Moim zdaniem idealnie pasuje do tego modelu. W książce czy filmie to znak widywany na mundurach, zbroi, tudzież chorągwiach. Możliwe, że dla wielu nie jestem tegoż znaku godna... Jestem zauroczona kieszeniami w szwach poprzecznych sukienki. Rękawy po rozwinięciu mają długość 3/4. Sukienkę noszę chętnie. Materiał idealny na taką wiosnę jak dziś, jeszcze nie gorącą, ale słoneczną i świeżą :-)



To na tyle. Pozdrawiam Was serdecznie i dobrego tygodnia życzę.


środa, 5 lutego 2014

Grafika № 1

Moje pierwsze malowanie na ubraniu zostało ukończone. Bardzo to miła robota wymagająca jednak czasu i cierrrpliwości ;-) Wymalowałam gotową bluzę, którą jednak nieco przerobiłam. Jestem całkiem zadowolona z efektu. Na zdjęciach tego nie widać, ale rysunek wygląda bardzo naturalnie, widać pociągnięcia pędzla, cienie. Jak wyszło każdy widzi :-)


Przed i Po.
Była sobie taka bluza dresowa... Taka trochę grubsza niż zwykła koszulka, ale cieńsza niż typowa bluza. Od początku coś mi w niej nie pasowało. Krój, wykończenie pod szyją i dołu. Ciągnęły się czy coś. Jako, że panuje ogólna moda na dres w każdej postaci (szalenie podoba mi się ta moda) to napatrzyłam się na surowe wykończenia tego typu odzieży i uznałam, że to może być ratunek dla tej bluzy. Obcięłam ściągacz dekoltu i nieco go powiększyłam, obcięłam podszycia rękawów i dół. Tył bluzy jest nieco dłuższy niż przód. Myślałam, że się zroluje, ale tak się nie stało. To pewnie kwestia dzianiny. Przestała mi przeszkadzać i ładniej wyglądała, więc przystąpiłam do malowania.


Co i jak.
Znalazłam grafikę w internecie, wydrukowałam i ręcznie naszkicowałam wzór na bluzie inspirując się wydrukiem. Potrzebowałam ołówka o 4B (dość miękki). 


Drugi etap to farba do tkanin. O farbach i różnych sposobach ozdabiania tkanin pisałam TUTAJ. Przydatne były pędzelki różnej wielkości. Używałam płaskich pędzelków 0, 2 i 4. Tkanina ma lekki meszek więc praca szła wolno.


Pojawiły się już kolejne pomysły na wzory i ochotę na szycie dzianin. Bardzo się przed tym broniłam. Mam taką najzwyklejszą maszynę, która jest modelem De Luxe ze względu na ścieg zyg-zak ;-) Maszyna ma około 30 lat... Postanowiłam jednak spróbować. Zamówiłam już dresówkę. Mam kilka modeli na oku. Zobaczymy co z tego wyjdzie. 


Pozdrawiam serdecznie :-)


poniedziałek, 10 grudnia 2012

Poduszki i drzewa.

Będzie historyjka ;-) Jedna Pani powiedziała Drugiej Pani, że ma problem, bo Jej córka marzy o przytulance JABŁONCE! Na to ta Pierwsza Pani, mówi do tej Drugiej, że jest Trzecia Pani, co może jabłonkę uszyć. I ta Druga Pani przyszła przyszła do Trzeciej i zapytała, co ona na to, żeby uszyć drzewo? No i nie mogłam oprzeć się temu wyzwaniu :-) Roboty mam dużo, ale na jabłonkę czas znalazłam :-) Drzewko ma 28 cm wysokości (takie było zapotrzebowanie) i polarowe jabłuszka, jest przestrzenne, z pniem w kształcie walca. Szczegóły na zdjęciach. 




Przy okazji mojej nowej pozycji przypomniało mi się, że kiedyś już miałam połączenie drzew i poduszek :-) To poszewki, które uszyłam dla mojej Przyjaciółki. Bardzo chciałam, żeby miała coś ode mnie. Są bardzo ode mnie, bo z motywem drzew. Lubię botaniczne ozdobniki :-) To poduszki salonowo - kanapowe. Dostałam kawałek tkaniny, z którego w tym samym salonie uszyte są zasłony (ten kremowy). Resztę pozostawiono mi, tak więc kolor czekoladowy i lniany, koronki i haft to już mój pomysł. Lubię zadania ;-) Trudno byłoby mi uszyć coś pod bardzo konkretne wytyczne, ale jakieś hasła, kawałek materiału, kolor - tak, to lubię - to takie małe wyzwania :-)





P.S. Jak na razie trzymam się w ryzach, żeby nie zrobić świątecznego false staru ;-) Chociaż pierwsze ozdobniki w domu już się pojawiły, już czerwień zaczyna mi mącić w głowie :-)