Już podczas szycia laleczek z TEGO wpisu dziewczynki męczyły mnie o takie same. Obiecałam i musiałam uszyć. Trochę to trwało, bo baletnice powstały w pracowni prezentów świątecznych, a te dzisiejsze z okazji Dnia Dziecka. Przez te pół roku słuchałam wytycznych w co mają być ubrane te lalki i jakie mają mieć fryzury, jak już zacznę je szyć... Obie córki były usatysfakcjonowane, bo to dla nich powstały dzisiejsze panny :-) Tym razem główkę laleczki nieco zmieniłam. Dodałam jakby trzeci wymiar. Tym razem powstała (prawie) nastolatka w jeansach i t-shircie ;-) Oraz urocza 6-cio letnia dziewczynka w wirującej spódnicy z koła. Zaczynam od młodszej.
Chociaż lalkami nie bawi się już prawie wcale, to po prostu chciała taką mieć, bo bardzo jej się podoba. Moja 9-cio letnia :-) To cudowny komplement... Tak więc na Jej miarę powstała prawie nastolatka.
Nie doczekałam się Jej zdjęć wspólnych z lalą. Musiałabym zatrudnić paparazzi. Wpada do domu, zjada obiad i znów Jej nie ma. Czasem wpadnie drugi raz zakłada kalosze i deszczówkę, bo przecież deszcz to nie powód żeby zostać w domu. Niemal codziennie wyrabia etat z kolegami i koleżankami na tzw. dworze :-) Myślę jednak, że zdjęcia poniżej oddają zamysł projektu :-)
Takie uwagi ogólne (dla mnie samej ;-): lalki powinny być mocniej wypchane, wtedy głowa byłaby stabilniejsza i krąglejsza, ale dziewczyny moje wyraźnie zaznaczały, że chcą mięciutkie, a nie mocno wypchane. Ten trzeci wymiar główkowy bardzo mi się spodobał. Dodał lalkom uroku, ale została zachowana prostota lalek szmacianek. Lale mają 50 cm długości więc są całkiem duże.
Wpis został dobrnięty do końca :-) Serdecznie pozdrawiam :-)