Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stołek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stołek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Nowy stołek, mebel No 2.




Mój osobisty stołek. Biurko - parapet w przedpokoju, przy którym spędzam sporo czasu jest wyższe niż normalne dlatego stołek też jest wyższy. I zrobiłam go sama. Wygląda trochę dziwacznie i jest krzywy, nawet w niezamierzony sposób (buja się). No coż... nikt by go nie kupił, dlatego jest mój!






Stołek jest malutką pamiątką, a w zasadzie będzie nią kiedyś. Jego siedzisko powstało z drzewa, które rosło na boisku szkolnym naszych dzieci. Drewno wyszlifowałam i wyszczotkowałam i pomalowałam olejo-woskiem do drewna. Ma przyjemny, ciepły, miodowy kolor.




Już grudzień, nie mogę w to uwierzyć. Serdecznie Was pozdrawiam w grudniu




niedziela, 25 września 2016

Gotowy stołek, czyli mój pierwszy mebel raz jeszcze.

O moim stołku pisałam TUTAJ, mogliście go zobaczyć tuż po zmontowaniu, bez obróbki i pomysłu. Postał sobie trochę taki, po czym został wyszlifowany, a następnie z lekka postarzony metodą wyczesania drucianą szczotką. Ostatecznie zdecydowałam się pomalować go bejcą w kolorze dębu i nawoskować. Teraz wygląda tak i nie wyobrażam sobie życia bez niego ;-). Najbardziej cieszy mnie to, że mój mąż lubi stołek tak samo jak ja :-). Wieczorem ustawiamy go na balkonie, siadamy i patrzymy na miasto z 10 piętra. Jak stare dobre przed chatą na wsi, tylko trochę (!) inaczej. A jak już opił się woskiem (stołek, nie mąż) zabrałam go na balkon i zrobiłam małą ustawkę ;-).








I  już zawsze będzie pamiątką bardzo trudnych dniach dla mojej rodziny. Był terapią na pędzące myśli i strach. Czy to dziwne zbierać takie pamiątki? Czy ja wiem, tak wyszło, dla mnie to nie był zły czas. Tak już jest, w trudach przychodzą też dobre doświadczenia, choćby bliskości i jedności. Pozdrawiam Was w tych coraz krótszych i bardziej nostalgicznych, jesiennych dniach. Podobno ulubioną porą roku dla człowieka jest ta, w której przychodzi na świat. Mój miesiąc właśnie nadchodzi...


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Napiszę to: Zrobiłam swój pierwszy mebel.


Gdy myśli zapętlają się wokół tej jednej, podobnie jak książka i film. Gdy godziny zdają się stać w miejscu, zupełnie inaczej niż zazwyczaj, a wszystkie sprawy stają się mało ważne, potrzebna jest terapia. Benedyktyni mawiają ora et labora - wybrałam właśnie tę, wydała się odpowiednia dla mnie.


Zupełnie nieidealny stołek, taboret czy też ryczka marzył mi się od dawna. Pojawiają się takie w blogosferze. Robią takie drewniane czarodziejki. Zrobiłam i ja, czarodziejką nie jestem, DIY nie będzie. To była taka partyzantka, że każdy szanujący się stolarz z i stolarka zamykaliby oczy udając, że nie widzą. Nadmienię tylko, że w użytku była nawet pomadka, nie na ustach.... Materiały wygrzebał dla mnie Tata ze strychu i innych zakamarków: resztki po schodach (ten piękny blat, sklejony z dwóch części), pergoli ogrodowej (zielonkawe nogi) i chyba łóżku (poprzeczki), stąd różne odcienie drewna. Stołek zostanie zakonserwowany, ale jeszcze nie wiem czym. Zastanawiam się, czy potraktować go bejcą w kolorze stołu, czy jednak woskiem do drewna. Pierwsza wyrówna koloryt, drugi pogłębi różnice. Skłaniam się ku bejcy, bo chciałabym jednak pozbyć się zielonkawego koloru nóg.




Bolą mnie wszystkie mięśnie rąk i dłoni, nie wiedziałam, że takie mam. Terapia działa. Stołek powstawał bardzo analogowo, piłą ręczną i wkrętarko-wiertarką. Na koniec wspomogła mnie szlifierka. Jest trochę krzywy i lekko się lyra (buja), ale bałam się równania do ideału, coby nie osiągnąć efektu "Sąsiadów", zdaje się, że Pata i Mata obecnie. To tych dwóch, co jak równało nogi stołu, to im taca wychodziła....


Jeśli chcecie zobaczyć jak lepsi zabierają się za meble to na przykład TUTAJ jest taki skandynawski stołek - DIY. Mój jest prostokątny, nie lubię okrągłych rzeczy, wbrew wszelkim fengszua. Nie lubię okrągłych stołów, stołków, tac itp. Nie potrafię tego logicznie wytłumaczyć... a opinii biegłego psychiatry bardzo bym się obawiała, nie tylko w tym względzie ;-). Gdybym miała mój stołek sprzedać kosztowałby tryljon... 



Zrobiłam jeszcze tacę. Postaram się kiedyś wytłumaczyć ze wszystkich moich tac. Mam nadzieję, że uznacie je za niezbędne w moim domu i nikt nie naśle na mnie wspomnianego wyżej biegłego...





Gdy nadchodzi taki dzień, że nie ma Go tam gdzie zawsze był, budzi się dawno zapomniane uczucie. Chodzę po ścieżkach, po których chodzi zazwyczaj. Zakładam ręce z tyłu, jak On. I chociaż wydawało mi się, że jestem już duża, to tęsknię... Ora et labora.... godzina po godzinie...