piątek, 20 stycznia 2017

Zima.




Z mojego okna mam widok na ulubione miejsce na naszym osiedlu. Chodzę tam na spacery z dziećmi i aparatem. Przez dwa dni nasza łączka była magiczna...













A po 2 dniach pięknej szadzi przyszła odwilż...







Uwaga! Za chwilę nastąpi szok termiczny... Ta sama ulubiona łączka i spacer, w różnych (bardzo) porach roku. Często tam bywam, niestety ludzie wyrzucający śmieci też... Przyroda sobie poradzi, pisałam w TYM WPISIE, jakie wrażenie robi na mnie jej moc, ale tak mi przykro jak na to patrzę...



Mam nadzieję, że zima jeszcze wróci w pełni mocy. Serdecznie Was pozdrawiam.



wtorek, 17 stycznia 2017

DIY - jak uszyć prosty fartuszek bez wykroju.


Przy okazji szycia fartuszka przed świętami przygotowałam DIY. Fartuszek z książką kucharską tworzył zestaw prezentowy. Sprawa dotyczy fartuszka dla dzieci, w bardzo dużej rozpiętości wiekowej/wzrostowej. Ogólnie rzecz ujmując, bez naciągania czy podwijania fartuszek pasuje na dziecko w wieku lat 6 i 12 (wzrost 128 i 154).

Fartuszek ma dodatkowy atut - do szycia nie potrzebujemy wykroju. Wystarczy zastosować się do poniższych wymiarów i zaczynamy zabawę.


Po rozłożeniu materiału fartuszek wstępnie wygląda tak:


Zabieramy się za szycie. Na początek zaprasowujemy brzegi fartuszka i zszywamy. Zaczynamy od górnego brzegu. Najpierw zaginamy materiał na 1cm i zaprasowujemy, a następnie raz jeszcze raz na 2cm i zapinamy szpilkami. Jeśli to niejasny opis to kilka zdjęć niżej (przy podwijaniu boków ze skosu, są dodatkowe zdjęcia tego procederu. Zawinięte w ten sposób brzegi nie będą się strzępiły  i fartuszek będzie trzymał ładną formę.



Podobnie postępujemy z dwoma długimi brzegami. Zaprasowujemy oba długie brzegi i przypinamy szpilkami. 


Następna czynność to szycie. Przeszywamy trzy zaprasowane przez nas brzegi: górny i dwa boczne.




Teraz zajmujemy się brzegami ze skosu. W tuneliki, które tutaj powstaną będziemy wciągać tasiemkę. Na zdjęciu poniżej widać dokładny proces podwijania każdego z brzegów.
Najpierw zawijamy brzeg na 1 cm i zaprasowujemy. Następnie podwijamy ten sam brzeg raz jeszcze. W przypadku tych brzegów musimy zwrócić uwagę na szerokość tuneliku i dostosować ją do tasiemki, którą na końcu przeciągniemy przez powstały tunelik. Tak więc tunelik, który powstanie musi być odpowiedniej szerokości. Moja tasiemka ma 3 cm, dlatego zaprasowałam brzeg na 3,5 cm. Po przeszyciu akurat zmieści się tam 3cm tasiemka.



Przymiarka tasiemki do tunelika.


Z drugim skośnym brzegiem postępujemy analogicznie.


Tak wygląda przeszycie z prawej strony. Tkanina lekko pofalowała, ale wystarczy rozprasować brzeg żelazkiem.


Na końcu podwijamy dół fartuszka.


Bawełniane tasiemki także podszywamy na końcach, inaczej będą się strzępiły. Ja zakupiłam gotową taśmę bawełnianą w pasmanterii. Można oczywiście uszyć taką taśmę z tego samego materiału co fartuszek. Potrzebujemy ok. 2m taśmy w jednym kawałku.


Niestety fartuszki szyłam na "raty" i zapomniałam zrobić zdjęć podczas szycia kieszonki. Nie jest to skomplikowane. Wykroiłam z szarego lnu kieszonkę o wielkości: 30cm na 20cm.  Zaprasowałam górę kieszonki (jeden z szerszych boków), w taki sam sposób jak każdy z brzegów fartuszka (raz na 1cm, a następnie na 2cm). Przypięłam zaprasowanie szpilkami i przeszyłam. Następnie podwinęłam i zaprasowałam  na ok. 1cm (tylko na raz) każdy z pozostałych brzegów kieszonki. Szpilkami przypięłam kieszonkę do fartuszka i przeszyłam. Oczywiście górną stroną kieszonki jest ta, z podwinięciem podwójnym. Dodatkowo przeszyłam kieszonkę na środku tworząc wąską kieszonkę na łyżkę.


Na koniec wciągnęłam taśmę w sposób widoczny na zdjęciu i fartuszek gotowy.


Użyte materiały:
Gruba bawełna w paski (Ikea)
Len - kieszonka (Ikea)
Bawełniana tasiemka szer. 3cm (pasmanteria)


ZapiszZapiszZapiszZapisz

sobota, 14 stycznia 2017

Przebrania - DIY - wnioski i inspiracje po kilku latach doświadczeń.

W ostatnim czasie wielu czytelników trafia do mnie szukając przebrań dla dzieci. Karnwał to karnawał, sama za chwilę zabieram się za nowe przebrania. Przebrania to oczywiście nie tylko karnawał. To szkolne  przedstawienia o porach roku, warzywach i owocach i te z okazji Dnia Baci i Dziadka. Postanowiłam więc przygotować wpis z poradami różnymi dotyczącymi przebrań. To wpis dla początkujących szyjących i dla tych, którym potrzebna jest inspiracja, impuls, pomysł do działania. Przebrania to zdecydowanie moja ulubiona działalność szyciowa.  Wszystkie przebrania, które uszyłam  mają swoją zakładkę w menu pod nagłówkiem. Dzisiaj dzielę się swoimi subiektywnymi spostrzeżeniami na ich temat. Jeśli nie masz pomysłu, albo pomysł masz, ale nie wiesz jak się za niego zabrać przeczytaj. Być może gdy dotrzesz do końca wpisu zostaniesz wynagrodzony pełną wizją w głowie. To już 80 % sukcesu. Szycie to sprawa drugorzędna!



Po co szyć, nie lepiej kupić?
1. Moje dzieci często wymyślają niestandardowe przebrania, których nie można kupić za rozsądną cenę.
2. Wygoda. Ten argument padnie w tekście kilka razy. Szyję tak, żeby nie było problemów ze spadającymi koronami i uciskającymi skrzydłami lub zatykającymi nosek maskami.
3. Jakość. Przebrania szyję z tkanin naturalnych, z małymi wyjątkami w postaci dodatków. Podczas szalonej zabawy i gonitw nawet w tych naturalnych tkaninach dzieci są spocone, a w tych sztucznych, które dostępne są w sprzedaży, to ja nawet nie chcę myśleć co się dzieje... Po drugie moje dzieci, myślę że nie tylko, uwielbiają bawić się tymi przebraniami w domu. Piorę je wiele razy, niektóre wykorzystujemy do innych zestawów i pożyczamy znajomym. Wiele z tych kupnych przebrań nie jest w stanie przeżyć nawet jednego prania.
4. Uwielbiam szyć przebrania! Chyba największą przyjemność sprawia mi szycie i robienie rzeczy, które są niepraktyczne...


Pelryny, narzuty i płaszcze. To zdecydowanie moja ulubiona część przebrań. Z doświadczenia widzę, że jest to także ulubiona część przebrania dzieci. Peleryna dodaje pewności siebie i mocy. Pelerynę czy też płaszcz można wykorzystać do różnych przebrań. Najlepsze peleryny to te, na planie koła lub półkola. 


Truskawka. Uważam, że niemal każdy owoc można "zrobić" za pomocą pelerynki. Bez wypychania i niewygody użytkowania. Wystarczy tkanina w odpowiednim kolorze. Pomocne będą pisaki do tkanin lub też pędzelek i farba. TUTAJ pisałam o swoich doświadczeniach z malowaniem po tkaninach. Dzięki odpowiedniej pelerynie zrobimy z dziecka ananasa, brzoskwinię czy pomarańczę. W przypadku marchewki lepsza będzie długa peleryna z prostokąta, nie koła i zielona czupryna. Podobnie z pietruszką, czy też porem. 



Papuga. Przyklad gdy tkanina "odwala" całą robotę. Tutaj pelerynę podzieliłam na dwie części - skrzydła. A tkanina leżała długo bezużytecznie w szafie. Tak to jest: albo jesteś minimalistą i posiadasz tylko to, co ci jest potrzebne, albo nim nie jesteś i latami przechowujesz tkaniny, które nigdy ci się nie przydadzą, albo w końcu tak. Tak więc peleryna może być skrzydłami, nie potrzeba przygotowywać misternych konstrukcji. 




Tauriel. Do szycia zawsze warto wykorzystać jako wzór ubranie, które mamy w domu i które rozmiarem pasuje na dziecko. Kaptur do peleryny - jako wzór może posłużyć kaptur z bluzy, najlepiej najprostszy, złożony z 2 części. Moja córka nosiła tę pelerynkę jako codzienne okrycie wierzchnie do szkoły. Jest fantastyczna, ta córka moja.


Jedi. Do uszycia tego płaszcza potrzebowałam wykroju (Burda 1/2013). Warto było jednak, bo sprawił mojemu synkowi wiele radości i bawił się w nim wiele godzin...


Peleryny i płaszcze już kilka razy brały udział w jasełkach, o czym pisałam ostatnio. W tym roku były pelerynami królów, ale i pasterzy ogrzeją. Wierzcie mi, to baza do wielu przebrań. 




Opaski na głowę. Ze zwykłej opaski na głowę można zrobić dużo różnych gadżetów. Jeśli jesteście zainteresowani jednym z poniższych wynalazków zajrzyjcie do polinkowanych wpisów. Tam zdradzam szczegóły projektów. Tymczasem przegląd tego, co ja z pomocą opasek wycudowałam i wycudować mogłabym.


Motyl. Do opaski możemy zamontować czułki każdego owada, tudzież "rogi" ślimaka czy żyrafy. Można je przgotować pod kolor stroju co zdecydowanie poprafia efekt końcowy.



Truskawka. Jeśli jest potrzeba zamontowania na głowie dziecka liścia lub podobnego tworu opaska jest niezastąpiona. Jest to roziązanie efektowne, ale też wygodne i łatwe do wykonania.


Księżniczka Leia i jej legendarne koki. Zamiast misternych splotów wybrałam montaż na opasce. Wiele fryzur i splotów zrobimy w ten prosty sposób - rozwiązanie wygodne i trwałe. Do opaski można także przyczepić uszy zwierzaka czy innego stworzenia.


Korony dla króli. Tutaj także opaski, ale z tkaniny i zawiązywane na tasiemkę. Bardzo praktyczne rozwiązanie długoterminowe. Pasują na każdą głowę - dorosłego i dziecka w każdym wieku. Reasumując - z przodu korona z tyłu tasiemka. 


Maska. To ona teoretycznie powinna rozpoczynać wpis dotyczący przebrań. Jednak z tego rozwiązania skorzystałam tylko raz. Praca dość misterna, ale projekt zawsze można uprościć, a wszelkie ozdobniki przykleić klejem. Jedynie gumkę mocującą warto przyszyć, choćby ręcznie.


Papuga. Trochę czasu zajęło mi przygotowanie maski idealnej. Najważniejsze było to, żeby maska nie zakrywała nosa, bo moje dziecko bardzo tego nie lubi. Udało się, nawet z dziobem. Kilka prób, kilka cięć i powstała maska papugi. Jest to rozwiązanie dla wszelkich ptasich dziobów. Czy to bocian, sowa czy wróbel łatwiej zamontować dziób do maski niż przyczepić go na gumce do nosa.  Poza tym cała maska uzupełnia efekt przebrania.  Do uszycia maski / dzioba warto użyć filcu. To tkanina sztywna i łatwa w obsłudze.




Szaty, suknie i tuniki. O szatach i sukniach pisałam przy okazji jasełek. Jednak skoro powstał wpis zbiorczy posiadaną wiedzę umieszczę i tu. 



Zanim wpadłam na najprostszy sposób szycia sukienek i tunik używałam całkiem prostego wykroju z Burdy 1/2013. Sprawdza się on dobrze gdy trzeba zaszaleć z rękawami. Rękawy reglanowe (wszyte ze skosu,  tworzą dekolt), gumka przy dekoldzie, szycie całkiem proste, nie wymaga specjalnych umiejętności, ale zawsze to wykrój.



Motyl. Marysia wymyśliła sobie, że chce być motylem ze skrzydłami w rękawach, nie na plecach. Swoją drogą uznałam ten pomysł za fantastyczny. I po raz kolejny - bardzo wygodny. Wygoda to słowo klucz przy szyciu przebrań dla dzieci.


Księżniczka Leia. Rękawy znów charakterystyczne. Ten sam wykrój nieco zmieniony. Księżniczka pożycza sukni aniołom na jasełka.


Tuniki i sukienki z krótkim rękawkiem. Może niektórzy kojarzą moje osobiste sukienki, które szyłam wiosną. Składają się z 2 część: przodu i tyłu, z rękawkiem wyciętym z całości. Można więc i tak zabrać się za suknię. 



Prosto, prościej, najprościej... Dwa prostokątne kawałki tkaniny zszyte na ramionach i po bokach utworzą nam najprostszą szatę. Jak widać na zdjęciu poniżej można zostawić rozcięcia rozporków w przypadku szat długich. Można taką szatę przewiązać sznurkiem lub paskiem. W ten sposób szyje się proste bluzki i tuniki typu over size.  Przy tworzeniu szaty proponuję uważnie wycinać dekolt. Najlepiej wyciąć mały i powiększyć. Na początku każdy wydaje się za mały, a po wycięciu stwierdzamy, że jednak nie taka głowa wielka... Obok rysunek nieco bardziej zaawansowanego szycia, ale nie za bardzo. Do otworów na ręce można doszyć rękawy. Zupełnie proste, bez podkrojów. W ten sposób może powstać koszula lub szata z wyższej półki, można doszyć rękawy w innym kolorze. 
Pod wykrojami przykłady wykorzystania wykrojów: Kamizelka dla Tauriel to wykrój pierwszy, bardziej dopasowany i krótki. Dodatkowo pobawiłam się ze sznurowaniem, ale wystarczyłoby rozcięcie. Ten sam model może posłużyć jako góra rycerskiej zbroi. Wycięta z szarego filcu, ozdobiona herbem - toż sam Król Artur nie powstydziłby się takiego stroju z koroną na głowie i mieczem w ręku. Po prawej koszula wspominanego już Jedi. 




Jak dopasować wymiary wykrojów? Najłatwiej przygotować taki projekt na podstawie odpowiedniej (wystarczająco dużej) koszulki dziecka dla którego szyjemy. W ten sposób dopasujemy szerokość rękawa i całą resztę.

Gadżety i dodatki. Nie od dziś wiadomo, że szczegół dopełnia całości, albo nawet całość potrafi "zrobić". Dlatego warto i w tym przypadku puścić wodze wyobraźni, zaszaleć, zrobić coś, co zasługuje na postukanie się w czoło co niektórych ;-) (Dla mnie to największy komplement ;-) (Jeśli mnie spotkacie - nie powstrzymujcie się ;-)

Liście na pasku Pani Jesieni. Liście można uszyć lub wyciąć z filcu czy polaru. Jeśli trudno użyć tych z drzewa, a potrzebujemy ich do stroju warto o tym pomyśleć. To oczywiście alternatywa do roślin sztucznych.








Tauriel, po raz kolejny. Co Tauriel ma w woreczku - sakiewce  przy pasku? Otóż elficki chleb - lembasy w ilości wystarczającej "na spróbowanie" dla całej klasy. Zainteresowanych przepisem odsyłam do wpisu.




Dla Tauriel zkupiliśmy gadżety w postaci elfich uszu i łuku. Czasem trzeba zainwestować gotówkę, nie tylko czas ;-) Gdybyśmy pobierali pieniądze za zdjęcia w uszach (jak misie na Krupówkach) to zebrałaby się nam niezła sumka ;-)





Pistolet, karabin czy inna broń. O ile zakup łuku czy nawet drewnianego miecza nie sprawia mi większych problemów, to nie mogłam się zmusić do zakupu plastikowego pistoletu dla Księżniczki Lei. I to nie o pieniądze chodzi, mam duży opór i tyle. No więc uszyłam - to jakoś łagodzi ostrość tej broni... Przy okazji tegoż przedmiotu zobaczyłam zachwyt w oczach syna i usłyszałam pytanie: "Mamo, czy ty wszystko możesz uszyć?" - bezcenne...







Pas dla Księżniczki Lei. Pas dla każdego super bohatera. Pas, który skrywa tajne przedmioty - haki, liny, czy co tam jescze. Niezastąpiony. Całkiem prosty do uszycia. Srebrne wstawki zostały namalowane farbą. Szczegóły we wpisie.



Fryzura. Ta fryzura, podobnie jak całe przebranie zapadło chyba najbardziej w pamięć mojej córki i nie tylko. Szczegóły konstrukcji warkoczyków podaję we wpisie o Pipi. Tutaj napiszę, że włosy kolorowałyśmy farbami plakatowymi. Tak w tym momencie także można stukać się w czoło. Dodam tylko, że farba po jednym umyciu schodzi z włosów bez problemów. Można także kupić perukę, oczywiście. 


Tkaniny. Wymagają dodatkowego komentarza. Po pierwsze odpowiednia tkanina potrafi zrobić cały strój co według mnie najbardziej potwierdza przebranie Papugi. Ja mam spore zapasy tkanin. Nie dlatego, że tak dużo kupuję, ale dlatego, że dostaję. Chowam je, upycham, aby pewnego dnia wyjąć jak trofeum. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że to kolejny powód, żeby stukać się w czoło na mój widok i nie każdy może sobie tego życzyć. Postanowiłam więc podpowiedzieć co warto wykorzystać, gdzie kupić i w jakim celu.


Zapasy. Działam jak wykrywacz tkanin. Potrafię świetnie "obrać" z formy rzecz i zobaczyć w niej potencjał tkaniny. Dlatego wszelkie wielkie męskie koszule w lumpeksach darzę co najmniej westchnieniem. W skrócie: szukaj w lumpeksach ubrań w dużych rozmiarach. Są świetnym materiałem dla mniejszych form. Męskie koszule lubię wyjątkowo ponieważ często uszyte są ze świetnych jakościowo, naturalnych tkanin.
Pościele i prześcieradła to także kawał tkaniny, sprzedawane w marketach niekiedy za niewielkie kwoty.
I jak wspomniałam, często zostaję tkaninami obdarowana. Wiele zostawiam z myślą o przebraniach, no bo na co? Ten kolorowy materiał okazał się idealny dla papugi, to przyjemna, lekka frota.

Filc. Po pierwsze nie strzępi się. Po drugie można kupić filc o różnej grubości, więc i sztywności. Po trzecie filc i do filcu można łatwo przykleić różne ozdoby co ułatwia i przyspiesza pracę. Korony, miecze, zbroja, tarcze z filcu będą wyglądały naturalnie i krzywdy nikomu nie zrobią. Na zbroję / kamizelkę warto wybrać filc cieńszy. 


Polar to także wdzięczna tkanina o rozmaitych kolorach i niestrzępiąca się po wycięciu. Świetnie nadaje się na wszelkie aplikacje - liście, piórka itp. Nie jest tak sztywna, jak może być filc, ale uzupełnia się z nim doskonale, co widać na masce papugi.


Dżins. O zaletach dżinsu wspominać chyba nie muszę. Piszę już resztkami siły woli. Napiszę tylko, że jak dżins się strzępi to jest fajnie i także warto o nim pamiętać przy produkcji przebrań. Ja tego do tej pory nie zrobiłam, ale planuję w tym roku i wtedy wymienię zdjęcie ;-)








Ircha to materiał skóropodobny. Podobnie jak skóra nie strzępi się. Warto o nim pamiętać przy szyciu różnych dodatków np. sakiewek i tych "naprzedramienników" dla łuczników. Lub szyciu stroju dla Indian. Sprawdzi się także dla wszelkiego rycerstwa.



Tkaniny po lewej to moje ulubione z Ikea. Godna polecenia surówka bawełniana (ta na samym dole). Jest tania, więc warto się w nią zaopatrzyć na pierwsze próby szycia. Ta w środku to Lenda - bawełna, grusza i sztywniejsza, z niej uszyłam min. płaszcz Jedi. Dostępna także w kolorze czerwonym. I szary len (na górze). Len jest cudowny, wiadomo, ale droższy od bawełny.


Firanki. Tak, tak. Prawdopodobnie w każdym domu znajdą się takie nieużywane od lat. Nadają się na strój dla księżniczki i panny młodej. Jeśli nie w domu to znów pada hasło IKEA. Tam znajdziemy firanki z metra w bardzo niskich cenach. Lub zasłonki, które widać na zdjęciu, przypominające tiul. Piszę o nich, bo są także niedrogie. I ważna zaleta firanek - nie trzeba ich podszywać, nie strzępią się. 


Jeśli nie Ikea to co? Bawełna pościelowa - hasło klucz. To moja ulubiona tkanina do szycia. Szyję z niej koszule tuniki i sukienki. Występują bawełny o różnej grubości i oczywiście jakości. Jak nazwa wskazuje nadaje się do szycia pościeli, jest naturalna, dobrze się z niej szyje, dobrze znosi pranie i jest niedroga. Jak pisałam wcześniej zwracam uwagę na jakość tkanin przy szyciu przebrań, ale też nie przesadzam z inwestycjami. Do wszystkich zalet bawełny pościelowej należy dodać jeszcze dostępność wielu kolorów. Jeśli nie w sklepach stacjonarnych to internetowych na pewno. 


Malowanie na tkaninach. Już ostatnie zagadnienie, pomocne przy przebraniach. Ja wpadłam na ten pomysł dość późno, ale z pewnością wykorzystam jeszcze nie raz. Nie wszystko trzeba wyszyć, przyszyć czy nakleić. Malowanie może przyspieszyć pracę, a na pewno udoskonalić nie jedno przebranie. Do malowania można użyć produktów do tego przeznaczonych: pisaków (np. IKEA), kredek pastelowych (często dostępnych w sklepach papierniczych), farb (sklepy z materiałami dla szkół plastycznych). Wszystko co wiem o malowaniu na tkaninie, a także efekty malowania po nich zwykłymi farbami akrylowymi do drewna i metalu (da się) opisałam TUTAJ. A wszelkie moje prace z wykorzystaniem tych wiadomości w zakładce GRAFIKI pod nagłówkiem. 


To już jest koniec.


P.S. Nie maluję dzieciom twarzy, bo moje tego nie lubią.