Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masa plastyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masa plastyczna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 marca 2016

Wiosenne girlandy z masy plastycznej.

Pamiętacie wpis o masie plastycznej? Odgrażałam się, że to nie koniec ;-). Wykorzystałam nowe wykrojniki do ciastek i przygotowałam takie wiosenne girlandy. Dekoracje raczej nienachalne, planuję zawiesić je w oknie. Na zdjęciach jeszcze resztki śniegu, oby ostatniego...












Pozdrawiam i dobrego dnia życzę


wtorek, 2 lutego 2016

DIY - Jak zrobić zawieszki z domowej masy plastycznej podobnej do solnej, ale białej i jednolitej.

To moje wielkie odkrycie! Znalazłam przepis na Pinterest, a właściwie kilka i w trakcie przygotowywania zmieniłam kilka rzeczy. Dlaczego odkrycie? Masa jest tak samo osiągalna i łatwa  do przygotowania jak masa solna, ale jest od niej lepsza, według mnie. Największe zalety zamieściłam w tytule: jest biała i jednolita. I podobnie jak masę solną przygotowuje się ją z produktów spożywczych. Dzięki temu z powodzeniem można używać do jej przygotowania garnka z kuchni i formować za pomocą wykrojników do ciasteczek. Jest bardzo przyjemna i łatwa w obróbce, więc spokojnie można bawić się z dziećmi.





Sami zobaczcie jakie to proste! Sodę zakupiłam na allegro w opakowaniach po 1 kg. Mąka ziemniaczana jest w każdym sklepie spożywczym. I to wszystko, czego potrzeba. Oczywiście na allegro można zakupić też gotowe masy plastyczne (są to jakieś glinki, tak myślę). Jeśli temat Was wciągnie to warto zapoznać się z przepisami na zimną porcelanę. Tą przygotowuje się także z kleju, dlatego ja nie skorzystam.

 Masa plastyczna z sody.

Składniki: 
1 szklanka sody oczyszczonej

1/2 szklanki skrobi ziemniaczanej *

3/4 szklanki wody 
* W oryginalnym przepisie stosowano skrobię
kukurydzianą.

Wszystkie składniki umieścić w garnku
i dobrze wymieszać. Postawić na średnim ogniu
i cały czas mieszać. Masa powinna uzyskać
konsystencję puree ziemniaczanego.
Zajmuje to około 3-4 min.
* Nie wiem dlaczego w przepisach
podawano 1 godzinę.


Masę zawinąć w wilgotny ręcznik i pozostawić
 do wystudzenia na około 30 min. Ręcznik musi
być wilgotny, ponieważ gorąca masa szybko
obsycha i tworzy suchą skorupkę.

Po wystudzeniu zagniatać masę przez 5-10 minut.
Nabierze wtedy jednolitego, gładkiego wyglądu
i plastyczności. Teraz można ją wałkować
i wycinać kształty. Otwory do zawieszek
można wycinać słomkami.

Suszenie. Najlepiej suszyć gotowe prace na
powietrzu. Zajmuje to 12 do 24 godzin, w zależności
od grubości prac. Suszenie w piekarniku może
powodować wybrzuszenia i wywijanie kształtów oraz
żółknięcie masy. Jeżeli jednak chcemy przyspieszyć proces
suszenia to najlepiej nagrzać pusty piekarnik do
180 stopni, wyłączyć go i dopiero wtedy wsunąć blachę
z pracami. Czynność można powtarzać. Po wysuszeniu
gotowe zawieszki można zetrzeć drobnym
papierem ściernym, aby wyrównać brzegi.

Wytrzymałość. Masa po wysuszeniu jest naprawdę
bardzo wytrzymała. Potrzeba użyć siły, żeby
przełamać zawieszkę. Z pewnością nie zbije się
i nie pokruszy przy upadku na podłogę.
Najlepiej jednak sprawdzić samemu.



Na wykorzystanie masy sodowej nasza kreatywność z pewnością znajdzie sposób. Już standardowe wykrojniki do ciasteczek dają duże pole do popisu. U nas na święta zawisło sporo gwiazdek. Zawieszki wykorzystałam też do podpisywania prezentów. Wystarczy wykroić kieliszkiem, czy szklanką koła i namalować na nich prostą grafikę. Dwie dziurki - guzik. Ja swoje grafiki malowałam pędzelkiem i farbą akrylową, ale spokojnie można wykorzystać marker. Reasumując: girlanda, łańcuch, karuzelka (mobile), zawieszki, guziki, z pewnością o czymś nie pomyślałam. Wczoraj na przykład trafiam na śliczne mobile o TUTAJ . A u mnie w pokoju:






Powodzenia i przyjemności życzy Wam



niedziela, 3 stycznia 2016

Jaki Nowy Rok, taki cały rok? Niech tak będzie!

Wyjątkowo spokojnie u nas. Spokojnie i świątecznie.  Zastanawiam się, czy rzeczywiście jest spokojnie, czy coś się zmieniło. Właściwie codziennie od pierwszego dnia Świąt są u nas goście, albo my kolędujemy u kogoś. Dzieci w domu więc ciągły harmider, "coś chcenie" na wciąż. A jednak... Jakoś niespiesznie. Z jednej strony mała śnieżna radocha, z drugiej 38,5 na jednym z czterech małych czół. Chciałam napisać dekoracji niewiele, ale widzę, że jednak trochę, może niezbyt czerwono i błyszcząco.



Na początek duży pokój i półeczka nad TV. Zawieszki z masy podobnej do solnej, ale bardziej białej i jednolitej. To moje absolutne odkrycie. Myślę, że zrobię o niej oddzielny wpis. W tegoroczne święta (tak, to już w tym roku) prawdopodobnie zaszaleję i powstanie więcej zawieszek i ozdób z tej masy. 





Jest i choinka. Jest miłosne wyznanie (na drzewie, jakże by inaczej) i ozdoby ręcznie przerobione (bombka owinięta sznurkiem). Podgryzane pierniki (nawet te ubiegłoroczne, choć w słoju z tegorocznymi dna nie widać ;-). I ozdoby z pierwszej wspólnej (małżeńskiej) choinki.





W przedpokoju. Drewniane zawieszki mojej produkcji, ubiegłoroczna gwiazda z patyczków laryngologicznych i niezwyczajne wydanie stajenki.





Miałam w planie większą ilość wianuszków, ale skończyło się na jednym. Resztę gałązek eukaliptusa cieszyło delikatnym zapachem podczas pakowania prezentów oraz w słojach i słoiczkach.



Pierniczki. Cała masa pierniczków. W tym sezonie upiekłam około... 500 sztuk. Ze 100 zjedliśmy zanim zostały wylukrowane. Na choinki w przedszkolu i szkole. Na wigilie klasowe. Na prezenty dla rodziny i przyjaciół. Dla nas :-). Jeszcze trochę mamy, ale niewiele... Moje dzieci wyjątkowo entuzjastycznie zabrały się do dzieła. Dziewczyny zapraszały na lukrowanie pierniczków swoje koleżanki. Na zdjęciach można zobaczyć stanowisko do pracy z piękną girlandą (to prezent :-). Lukier domowy z wykorzystaniem barwników spożywczych oraz posypki wszelkiej maści sprawiły, że nasze pierniczki powodowały oczopląs... Dla mnie, miłośniczki minimalistycznych,koronkowych ozdób lukrowych, to niemal szok ;-)




Dzieło mojej Marysi i Jej koleżanek z klasy.
Zabrały swoje pierniczki do domów, oczywiście.

W tym roku zaopatrzyłam się w celofanowe woreczki do pakowania. 
Do podpisania wykorzystałam wspomniane zawieszki.

Kilka wylukrowałam "po swojemu", ale kolor i posypki
dominowały :-).

Gwiazdka w wydaniu dziewczyńskim ;-).

Naszą stajenkę już widzieliście, ale niech będzie i w tym wpisie:

Pozdrawiam Was serdecznie w Nowym Roku Drodzy Czytelnicy. Dziękuję, że do mnie zaglądacie.