Mam chwilę. Taką chwilę, którą wiem, że mam. Co robić? Co robić? Dziś niedziela, nie włączam pralki ani odkrzacza. To może jakiś wpis na bloga zrobię. Wszystkie rozgrzebane, nie zdążę, za chwilę muszę zabrać się za obiad. Chwila taka złapała mnie przed chwilą gdy wyjęłam z piekarnika pierwszą partię rogalików, najmniejszy zasnął, najstarsza poszła lekcje dokończyć. Usiadłam przy stole. Przybiegła Maria z książką, towarzystwa potrzebuje. Zrobiłam jej miejsce i śmiać mi się zachciało. Dwie książki kucharskie, które ciągle przeglądam, jak ulubioną bajkę "What Katie Ate. Weekend Katie" i "Qmam Kasze". Na książce szczoteczka do zębów najmłodszego. Dwa razy dziennie słychać u nas nawoływania: "Widział ktoś szczoteczkę Jacka?": - W kuchni, -U nas w pokoju, - Na kanapie, - Na parapecie w dużym, - Na stole... - Sprawdźcie w piekarniku... Do tego Jego spodnie. Gdy kładłam go spać, przed chwilą, zdjęłam i odłożyłam... na stół....? No i rogale gorące. Dieta bezmleczna wymaga częstego pieczenia, tylko wtedy jestem pewna, że nie ma mleka. Wiele rzeczy mnie zadziwia (zawartością mleka), ale zioła prowansalskie i kwasek cytrynowy na razie wygrywają...
Miłej niedzieli i dobrego tygodnia Wam życzę Drodzy Czytelnicy.
P.S. W komentarzu zostałam poproszona o przepis na rogaliki. Tam też go podałam. Są to rogaliki bez mleka i jajek. Zapraszam do komentarzy jeśli ktoś jest zainteresowany.

