czwartek, 8 stycznia 2015

Białe koszule No 2 i No 3.

Jak zapowiedziałam ostatnio zapodaję dziś koszule mojego autorstwa, które uszyłam jako prezenty świąteczne. Pierwsza była z kieszeniami, dzisiejsze różnią się naszytym motywem. Jak widać szyję coraz więcej ubrań.  Jako modelka moja córka Maria. Bardzo lubi pozować do zdjęć i z niecierpliwością dopytywała: kiedy?? Czekałam na trochę światła, ale nie doczekałam się. Pogoda przed świętami nie rozpieszczała. Zdjęć dużo, lubię moje dzieci :-). Nigdy nie mogę zdecydować się na dwa, czy choćby cztery zdjęcia. 



Koszula No 3. Jak widać pozostałam przy białej bawełnie koszulowej i dzianinie dresowej. Oczywiście ciągle pokazuję rzeczy z pracowni świątecznych prezentów. Powiedzmy, że dochodzę do siebie po świętach i już drepczę nóżkami, bo chcę uszyć coś dla siebie.




Już po sesji przypomniałam sobie, że planowałam naszyć jeszcze guziczki na aplikacje. Naszyłam, więc pokazuję. Ożywiły troszkę całość. Jak pewnie zauważyliście koszule są dłuższe z tyłu, wykończone lamówką z dzianiny ciętej ze skosu.



Pozdrawiam serdecznie


niedziela, 4 stycznia 2015

Biała koszula No1.

Koszula powstała w listopadzie z okazji występu w Dzień Niepodległości. Już po rozpoczęciu roku szkolnego wiedziałam, że biała koszula Heleny powinna przejść na półkę młodszej siostry. Miałam ogromną ochotę uszyć coś takiego białego, niezobowiązującego. Połączenie białej bawełny z dzianiną dresową to moja kolejna para idealna...




Do pary idealnej dołączyły guziczki, które także uwielbiam. Koszula wygląda bardzo ładnie ze spodniami typu rurki. Była już wiele razy noszona i prana. I taka dumna nawet z niej jestem. Myślałam, że tylko mi i mojej córce spodoba się to nieoczywiste połączenie, ale zebrała tyle komplementów, że odważyłam się uszyć takie jako prezenty świąteczne. Już wkrótce postaram się je pokazać. Wykrój w dużym stopniu mojego autorstwa. Częściowo wzorowałam się na bluzie z kapturem, ale zostały z niego właściwie rękawy i podkroje rękawów. Spódnica jest także spod mojej igły. Można ją obejrzeć w TYM WPISIE.


piątek, 2 stycznia 2015

Małe radości.

- Mamo! Dlaczego Jacek (brat, 4m-ce) patrzy na mnie tak normalnie, albo się uśmiecha, a na Ciebie patrzy tak:


- Bo Jacek patrzy na mnie, tak jak Ty na ten deser, który przygotowałam na niedzielę... 


Listopad miesiącem ciepłych skarpet :-). Uwielbiam.


Miło stać na piedestale wszystkowiedzącego rodzica. Cieszę się, że w oczach młodszych tak jeszcze jest, bo w przypadku najstarszej ten piedestał mocno się chwieje... Według mnie chwieje się, bo w rzeczywistości mógł już dawno runąć... Wracając do wątku młodszych ;-). Zdjęcie poniżej to dowód na moją wszechwiedzę i doświadczalnie potwierdzona odpowiedź na pytanie: "Po co kasztanowiec gubi te kasztany?". Zasadziliśmy jednego takiego w doniczce i taaadaaaam:


Nasza codzienność, ujęcia z telefonu: 
Powitanie o poranku :-) 



Bawił się, bawił i odpoczął...


Hocki, klocki.

Gdy tracę z oczu mój telefon...




Na koniec pozostawiam Was z pytaniem mojej twórczej Najstarszej :-) i pomysłem z Pinterest. Literki wyjęte po kilku miesiącach z szuflady są na nowo odkrywane. Pomalowane mogą stać się całkiem ładnym elementem zdobniczym, lodówkowym. Zobaczyć rano złote "KOCHAM CIĘ" - bezcenne :-)


Witam w Nowym Roku. Nie robię podsumowań 2014, ani listy postanowień na 2015. Mam nadzieję cieszyć się drobiazgami codzienności i przyjmować to co nadejdzie z wiarą i spokojem. Dzięki temu jestem szczęśliwa. Serdecznie pozdrawiam.


wtorek, 30 grudnia 2014

Gwiazdy raz jeszcze. Girlandy.


Gwiazdy są wyjątkowo urokliwym elementem dekoracyjnym. Pokusiłam się w tym roku o uszycie kilkunastu i zszycia je w girlandy. Myślę, że nie są nachalnie świąteczne i mogą dekorować mieszkanie także przez pozostałą część roku. O losach pierwszej decyduję osobiście, ponieważ powstała na potrzeby naszego mieszkania. Girlanda małych gwiazdeczek ozdobiła Aukarię.



Druga girlanda to prezent do pokoju ślicznych dziewczynek. Może zawisną na ścianie, może na oknie, a może jeszcze gdzieś indziej. Kto wie. Kolory konsultowałam telefonicznie, mając nadzieję, że ładnie zgrają się z resztą pokoiku. 



Widziałam gdzieś girlandę przyczepioną taśmą do ściany, spodobała mi się taka dekoracja. Planuję uszyć podobną dla moich dziewczynek. Nawet zostało mi kilka gwiazdek. Już wspomniałam, że zakochałam się ostatnio w surowych wykończeniach, mają jakiś urok natury. Ważne jest ciąć wtedy tkaninę ze skosu, żeby gotowe rzeczy nie pruły się do zniknięcia ;-).





I jeszcze jedna Gwiazdka :-)




Mogłabym Wam życzyć Gwiazdki z nieba w nadchodzącym roku, ale po co takie ograniczenie, do jednej i to gwiazdki. Nieba Wam życzę Drodzy Czytelnicy :-)



niedziela, 28 grudnia 2014

Upominki drobne, czyli na spotkanie nie z pustą ręką ;-).

Tym leniwym niedzielnym popołudniem - tak zaczynałam ten wpis... Po jakimś czasie już wiedziałam, że muszę zmienić na wieczór. Tymczasem jednak nocą zapodaję część pierwszą świątecznych prezentów. Spostrzegłam także, że to 201 wpis na moim blogu :-). Wracając do tematu. Na święta szykuję większą ilość małych upominków. Lubię dawać choćby drobiazg, odwiedzając świątecznie rodzinę i przyjaciół. W moim przypadku są to poprostu domowe przetwory: powidła, konfitury, kandyzowane pomarańcze i pierniczki. W tym roku dołączył domowy cukier waniliowy i ekstrakty waniliowe i pomarańczowe. Do ozdabiania torebek uszyłam kilka gwiazdek. Niewiele z nimi pracy, a efekt całkiem ładny i gwiazdka taka może zawisnąć na choince.

Już w ubiegłym roku miałam w planie rozdawać takie domowe delikatesy, ale za późno zabrałam za  ich przygotowanie i nie zdążyłam na czas. Poza tym najpierw chciałam je wypróbować we własnej kuchni. Po niemal roku nie mogę się już bez nich obejść. Przepisy znajdziecie w TYM WPISIE.


Rozpocznę od nowości: Ekstrakt pomarańczowy i waniliowy. No może nie do końca nowości, jeśli ktoś zernął przepisy na blogu pojawiły się w styczniu tego roku. Pierwsze zdjęcia są ubiegłoroczne, w opakowaniach zbiorczych. Niżej produkty poporcjowane :-).


Buteleczki po... syropie zbierałam już w ubiegłym roku z myślą o ekstraktach. Wydały mi się bardzo praktyczne i odpowiedniej wielkości. Pozostawiłam nawet koreczki z dozownikiem. Jak widać od dawna jesteśmy wierni jednemu syropowi. Nie używamy wielu lekarstw, ale przy trójce użytkowników taki syropek bluszczowy kończy się bardzo szybko, więc i butelek sporo :-).



Domowy cukier waniliowy jest z nami już od kilku lat. Wydawał mi się zbyt zwyczajny na prezent, ale z drugiej strony wcale nie tak łatwo o cukier z prawdziwą wanilią. Czarne drobiny w wanilinowych produktach są często tylko wizualnym oszustwem... Uznałam więc, że jest godny statusu prezentu drobnego.


Kandyzowane plastry pomarańczy pojawiły się już w ubiegłym roku w domach naszych przyjaciół. Lubię dodawać je do herbaty, pięknie zdobiły też wielkanocnego mazurka.


Kolejne zawiniątka to pierniczki, nie mogło ich zabraknąć! Duże białe koperty wydały się praktycznym i ładnym opakowaniem :-). W tym roku duża część pierników była z dziurkami, aby mogły zawisnąć na choinkach. Pierwsza partia powędrowała do przedszkola. Panie poprosiły o pomoc w udekorowaniu choinki dekoracjami jadalnymi i pachnącymi. Jako, że pomysł bardzo mi się spodobał poparłam go swym udziałem. Na choince obok moich pierników zawisły też suszone plastry pomarańczy, laski cynamonu i cuksy.



Jak co roku dekorowałam pierniczki lukrem królewskim. Kilka godzin takiej pracy pozwala uporządkować conieco w myślach...


Dzieci wolą pierniczki "na bogato", o co osobiście zadbały. Lukrowanie pierniczków, to w końcu tradycja. Przy czym lukrowanie pierniczków przez dzieci wiąże się ściśle z tradycją mycia podłogi zaraz po ;-). Chyba, że ktoś ma tradycję lukrowanej podłogi z posypką świąteczną, to wtedy bez mycia.


Serdecznie pozdrawiam poświątecznie w tej ciszy nocnej przerywanej dziecięcym kaszlem...