poniedziałek, 31 października 2016

35 zdjęć do zrobienia tej jesieni. Część 1. I jeszcze kilka słów o pasji.

Witajcie. Nie jestem pewna, czy uda mi się zrobić wszystkie, ale z dużą przyjemnością przeglądam listę i wykreślam kolejne zadania. Skąd ten pomysł? Już Wam wspominałam, że trochę więcej ostatnio fotografuję. Do tej pory robiłam zdjęcia rzeczom, które wychodziły z moich rąk (gotowanie, szycie i inne twory) oraz dzieciom. Od jakiegoś czasu trochę podczytuję i dokształcam się. A pomysł na zdjęcia pochodzi z bloga, z którego dowiedziałam się wielu rzeczy o fotografii i zabrałam się za zadania, czyli jestrudo. Na początku niechętnie, ale nie mając lepszego pomysłu na szkolenie, z czasem zmieniając nastawienie na "ja nie dam rady?", by wreszcie odnaleźć pasję?
To szalenie miłe uczucie gdy czekam na dobry moment żeby chwycić aparat i wymknąć się na chwilkę z domu. Chwilka robi się godziną i gdy zobaczę na monitorze choć jedno zdjęcie, które mi się spodoba jestem szczęśliwa. Nawet jak go nie zobaczę jestem szczęśliwa.

- Wyszło?
- Co?
- No zdjęcie, podoba Ci się? Uśmiechasz się.

Nie wiem, czy to pasja, nie wiem jak długo potrwa, ale wystarczyła, żeby się zamyślić i przypomnieć sobie ludzi z pasją.

Listopad 2015.
Trafiłam w ręce włoskiego stylisty fryzur. Przez 3 godziny siedziałam zasłuchana gdy dawał wskazówki na temat cięcia swoim fryzjerkom. O grzywce, która podąża za łukiem brwiowym i cięciu  zgodnym z kształtem czaszki.

Kwiecień 2016.
- Mamo, rok temu to mi się najbardziej podobał ten Pan, no nie pamiętam jak On się nazywał.
- A co robił?
- On robił tak, że kartka nie odpadała od szklanki z wodą nawet jak była odwrócona.
- Iluzjonista?
- Nie mamo. On ściągał obrus ze stołu, a na nim stały szklanki i kwiaty, i nic się nie wywróciło.
- Magik?
- No nie mamo. Nasz dziadek też nim jest.
- Fizyk????
- No tak !
Fizyk - iluzjonista, fryzjer - anatom, ludzie z pasją. Można ich słuchać w nieskończoność. 

Posłuchajcie dziś mojej historii, na początek 9 zdjęć.

6. Brodzenie w liściach.


10. Wieczorową porą.



13. W łóżku.


15. Kolory jesieni.


16. Robaczek z bliska.


26. Wieczór filmowy.


27. Spacer.


29. Przy pracy.


Dobrej nocy Drodzy Czytelnicy, mam nadzieję, że nie zamęczyłam...



wtorek, 25 października 2016

Gdzie byłam i co robiłam.


Nie będę się tłumaczyć, pomyślałam tylko, że usiądę przy moim biurku i napiszę co ostatnio robiłam. Jakiś czas temu założyłam konto na Instagramie. Tam można mnie było spotkać znacznie częściej i dało się uchwycić powody mojej nieobecności tutaj. To nie tak, że zmieniłam miejsce. Łatwiej jest mi dodać jedno zdjęcie i opis, nawet codziennie niż zrobić duży wpis. Tymczasem nadeszła jesień z małą ilością słońca, a nią zmiana trybu działania. Trudniej o ładne, jasne zdjęcia, natomiast łatwiej o smaczne, ciepłe jedzenie. Zdecydowanie więcej czasu spędzam w kuchni. Rozpoczęłam nowy sezon pieczenia chleba. Świeży, domowy chleb i zupa... nic więcej nie potrzeba. Na zdjęciu zupa porowo-ziemniaczna w/g przepisu z bloga whiteplate.



Październik to także bardzo rocznicowy czas dla naszej rodziny. Rocznice narodzin, ślubów oraz imieniny. Jak co roku, domowy tort musi być, przynajmniej jeden. Zazwyczaj jestem bardzo zachowawcza jeśli chodzi o ozdabianie tortów, tym razem mnie poniosło.... Moja ulubiona czekolada (75% kakao z drobinkami pomarańczy), kandyzowane cząstki pomarańczy i granat zadecydowanie były pomocne w obecnych warunkach atmosferycznych...



Poza znaczną ilością cukru w tym torcie pijemy teraz znaczne ilości zdrowych koktajli tzw. smoothie. Tak, wzięło i nas i to mocno. Każdy robi jaki lubi, jedyna wytyczna, to zakaz dodatku cukru. Nikt się nie buntuje. I co dziwne, często działają lepiej niż kawa...





Jeśli chodzi o zdjęcia, to postanowiłam nieco się podszkolić. Oczywiście najważniejsze to te zdjęcia robić, ale i wiedza teoretyczna jest potrzebna. Od niedawno zaczęłam podglądać i czytać bloga jest rudo, rady dla amatorów fotografii, zdjęcia profesjonalistki i nie tylko. Na początek weszłam w projekt 35 zdjęć, które musisz zrobić tej jesieni. Kilka zrobiłam, mam nadzieję, że jeszcze kilka zrobię. Będzie podsumowanie. Póki co, to taki Instagramowy projekt stąd format zdjęć.








Później pojawiło się jesienne wyzwanie fotograficzne, którego baner widzicie po prawej stronie i to jemu poświęciłam więcej uwagi. Jestem w trakcie. Kilka zdjęć pojawiło się na Instagramie.



Przez trzy tygodnie zajęta byłam malowaniem komody. Prawdę powiedziawszy ten pomysł pojawił się 3 lata temu, gdy wprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Trochę mi zeszło, ale się udało. Migawki były na Instargamie. Dziś pokażę jeszcze efekt pośredni. Powiem Wam, że zastanawiałam się nad pozostawieniem takiego stanu, ale jednak poszłam w biel, nie żałuję.




Mam nadzieję, że wkrótce pokażę efekt końcowy, całościowy. Tymczasem pozostawiam Was z tabliczką, którą dzisiaj wyjątkowo wzięłam sobie do serca... I właściwie to niewiele więcej zrobiłam...


Serdecznie Was pozdrawiam, trzymajcie się ciepło i zdrowo, czy jako tako, jak kto może....



środa, 12 października 2016

Nowe wieszaki do łazienki.

Jeszcze w wakacje planowaliśmy odświeżenie  łazienki. Przygotowałam wieszaki, które miały w niej zawisnąć, ale tak się jeszcze nie stało, bo i odświeżania nie było. Wieszaczki jednak czekają i latem zrobiłam im kilka fotek na balkonie. Pokażę Wam je dzisiaj, gdyż długo mnie tu nie było. Powodów jest kilka, a jednym z nich jest projekt domowy, który zajął mi ponad trzy tygodnie. Nie będę tworzyć atmosfery: pomalowałam dużą komodę i półkę w pokoju. Pogoda jednak sprawia, że ciężko teraz zrobić zdjęcia w mieszkaniu, choć nasze jest bardzo jasne. Tak, wiem wystarczy dobry warsztat fotograficzny i wszystko się da. Wracając do dzisiejszego wpisu najpierw zdjęcia, a pod nimi komentarza słów kilka.



Wieszak do parowania skarpetek już był. Jednak w zupełnie innej odsłonie. Po przeprowadzce przez jakiś czas z niego zrezygnowałam, bo już mi się nie podobał tak bardzo jak kiedyś (faza na decoupage). Jednak po kilku tygodniach zawisł gdyż jego funkcjonalność przewyższyła urodę. Teraz gdy trwa moja faza na skrzynki wieszak powstał właśnie z nich. Przyznam Wam szczerze, że jeszcze nie zawisł, a ja mam na niego jeszcze inny pomysł... W planach jest remont łazienki i jeśli dojdzie on do skutku to za rok zobaczycie kolejny wieszak na skarpety ;-). Po co? Nie jestem perfekcyjną panią domu, no nie jestem. Dlatego wypranie jednej skarpetki z pary zdarza mi się czasami  często. I - sprawdziłam to doświadczalnie - od czasu posiadania wieszaka skarpetki zawsze zazwyczaj odnajdują parę.
Jeśli nie do parowania skarpet to do kuchni, na zapiski wszelakie i ziół suszenie. Tudzież do przedpokoju na kartki okolicznościowe.




Jak już robiłam wieszak na skarpety to zrobiłam jeszcze taki standardowy. Na ścianie w łazience wisi plastikowo - zżółknięty i straszy wespół ze zżółkniętymi fugami. Jedno i drugie ma ulec odświeżeniu, wkrótce...


To byłoby na tyle. Mam nadzieję, że słońce jeszcze kiedyś się pojawi, nie tylko ze względu na zdjęcia...

Pozdrawiam Was serdecznie.