Tytułem żarcik z serii gwara poznańska :-). Tyle już lat, a nie przyzwyczaiłam się do niej zupełnie. Niektórych wyrazów nadal szczerze nie znoszę. Przykładowo naduś = naciśnij. Dla kilku naszych poznańskich przyjaciół byliśmy zwiastunami złej nowiny, że taki wyraz w języku polskim nie istnieje! Natomiast liczebniki w tejże bardzo mnie rozśmieszają. Zakupy, które kończą się magicznym czy (3), albo moim ulubionym pisiont (50) dają mi wiele radości ;-). To tyle dygresji, bo wpis dotyczy Trzech Króli i zawieszek świątecznych, na których się pojawili.
Te powyżej, zawisły na naszej choince. Poniżej to prezenty dla rodziny i przyjaciół. Wiem, że w niektórych domach wiszą na choince, w innych w postaci girlandy :-). Zawieszki zostały wymalowane przeze mnie, na plastrach drewna z jabłonki. Gałęzie pociął mój Tato w wakacje. Już wtedy miałam na nie pomysł. I myślałam oczywiście, że szybko zabiorę się do pracy i prezenty będą gotowe wyjątkowo wcześnie. Tak się OCZYWIŚCIE nie stało. Już straciłam złudzenia, że kiedyś będzie inaczej. Chyba potrzebuję jednak presji czasu i nastroju świątecznego... Zdążyłam jednak i nawet własnoręcznie wywierciłam w nich otwory wiertarką :-) Było super!
Zawieszki pakowałam w uszyte przeze mnie woreczki.
Pozdrawiam serdecznie Drodzy Czytelnicy. I życzę żeby Was gwiazda prowadziła.
Piękne zawieszki:)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :-) Jak już zdobędzie się plasterki drewna to prosta sprawa :-)
Usuń